Canon zmniejsza ilość megapikseli w nowym modelu

Canon podjął zaskakującą – na pierwszy rzut oka – decyzję. W nowym modelu PowerShot G11, następcy modelu G10, zmniejszył ilość megapikseli z 14,7 do 10. Czyli o prawie 5 megapikseli! Mało tego – G11 ma mniej megapikseli niż jeszcze wcześniejszy aparat z tej serii (G9), który miał ich 12.1! Skąd ten krok Canona?

David Parry z brytyjskiego Canona oficjalnie odpowiedział serwisowi Amateur Photographer na pytanie o przyczyny takiej decyzji:

„Zmniejszenie ilości pikseli jest częścią systemu Dual Anti-Noise System. Redukcja ilości pikseli, przy zachowaniu tych samych wymiarów (fizycznych) matrycy pozwala na zwiększenie wielkości pojedynczych pikseli, dzięki czemu mogą one rejestrować więcej światła.

Dzięki temu czułość matrycy została podwyższona, co pozwala uzyskiwać lepszej jakości zdjęcia przy mniejszej ilości szumów, co jest szczególnie ważne w wypadku fotografowania przy słabym świetle.”

Bingo! Tym samym Canon przyznał rację tym, którzy od dawna twierdzili, że ilość megapikseli nie ma większego znaczenia i może wręcz szkodzić jakości zdjęć. Jest to tym ważniejsze wydarzenie, że Canon przywiązuje dużą wagę do jakości obrazu i już od pewnego czasu przoduje pod tym względem wśród producentów aparatów. A sam Canon G11 to aparat przeznaczony dla zaawansowanych użytkowników, którzy oczekują dobrej jakości zdjęć.

Ten znamienny fakt pozwala już chyba odtrąbić koniec bezsensownej wojny na megapiksele. Prawdopodobnie pogląd o tym, że rozdzielczość jest ważna dla aparatu jeszcze długo będzie pokutował wśród klientów i minie jeszcze trochę czasu, zanim ten fakt dotrze do szerszej publiki. Nam pozostaje mieć nadzieję na to, że producenci aparatów skupią się teraz na istotniejszych funkcjach aparatów – jak choćby łatwości użytkowania.

O tym, że ilość megapikseli nie ma większego znaczenia i może pogarszać jakość obrazu pisałem już przy okazji zapowiedzi Canona PowerShot S90.

Canon PowerShot S90 – Wyjątkowy kompakt

Raz na jakiś czas pojawia się aparat, który robi różnicę. Taki, który nie jest zwyczajnie tym samym co wcześniej, z dodanymi paroma megapikselami i jeszcze większym zoomem. Takim aparatem jest właśnie Canon PowerShot S90, który ma się pojawić w sprzedaży we wrześniu 2009.

Dlaczego jest wyjątkowy? Za sprawą przynajmniej dwóch pierwszych cech:

1. Pierścień sterujący wokół obiektywu

Aparat będzie wyposażony w pierścień sterujący wokół obiektywu, który można konfigurować, do obsługi dwóch funkcji aparatu. Np. podpiąć zoom, co pozwoli na szybką zmianę ogniskowej (o ile wygodniejsze i szybsze, niż wciskanie przycisków!), a jako drugą funkcję np. kompensację ekspozycji (czyli przyciemnianie lub rozjaśnianie zdjęcia).

Taki sposób sterowania aparatem jest zupełnie nową jakością w cyfrowych kompaktach. Obsługiwanie aparatu przy użyciu fizycznych przełączników, czy pokręteł na obudowie jest bez porównania szybsze, prostsze i bardziej intuicyjne, niż jakiekolwiek menu, w które trzeba klikać. To cecha, dzięki której wykorzystasz wiele ulotnych sytuacji, kiedy na zrobienie zdjęcia masz tylko sekundę! Zamiast schylać się nad ekranikiem i wciskać malutkie przyciski, można się skupić na fotografowaniu! Ten sposób obsługi jest w zasadzie powrotem do zasad operowania starych, prostych lustrzanek na film, które oferowały tylko parę funkcji (przysłona, czas i ostrość) i dzięki temu były proste w obsłudze.

2. Obiektyw o jasności 2.0

Tak jasne obiektywy rzadko spotyka się w kompaktach. Pozwala on na zrobienie zdjęcia przy dużo słabszym świetle, niż w przypadku większości kompaktów. Poza tym parametr ten wpływa na szybkość działania auto focus’a (automatyczne ustawianie ostrości). Jasny obiektyw pozwala także skrócić czas naświetlania (otwarcia migawki), co zapobiega rozmazaniu poruszających się obiektów albo całego zdjęcia z powodu drżenia ręki. Co więcej, pozwala na większe rozmycie tła znajdującego się za fotografowanym obiektem (mniejsza głębia ostrości), co uwydatnia temat zdjęcia.

Czyli mamy już dwie cechy wpływające na szybkość aparatu. Dalsze cechy już nie wyróżniają Canona S90 tak bardzo, ale także są mile widziane.

3. „Tylko” 10 megapikseli

Producenci poszli w końcu po rozum do głowy i przestali podnosić rozdzielczość matryc. Canon S90 ma nawet mniej megapixeli (MP), niż starsze kompakty. Biorąc pod uwagę fakt, że do zastosowań domowych 7 MP wystarcza w do uzyskania odbitki A3 (ktoś takie robi do domu?) i to, że matryce w kompaktach są fizycznie małe i przez to generują duże szumy (ziarno, kropki na zdjęciach), to zmniejszenie ilości pikseli może wyjść aparatowi na dobre. Z resztą i tak w kompaktach wąskim gardłem w jakości zdjęć są małe obiektywy, które nie są w stanie odtworzyć szczegółów na malutkiej matrycy o rozdzielczości 12 MP.

4. Szerokokątny obiektyw

28 mm w szerokim końcu zoom’a, to bardzo przyzwoity wynik. Nie tak dawno trudny do znalezienia w kompaktach. Ten parametr jest ważniejszy, niż największe przybliżenie zoom’a (długi koniec, tele), bo pozwala na ciekawe eksperymenty, objęcie większej grupy osób na zdjęciu, czy fotografowanie z bliska, kiedy jest ciasno. Słowem: szerokokątny obiektyw jest dużo bardziej użyteczny.

5. Jest malutki

Tej zalety nie trzeba chyba reklamować. Nie jest to może klasa sub-kompaktów, ale zmieści się w kieszeni. Można go wrzucić do torby, czy plecaka i zapomnieć, że się go nosi ze sobą.

Dobrze, że w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i zaczął się kierować FAKTYCZNĄ jakością i wygodą użytkowania, zamiast forsowania sztucznych osiągów. Czekam z niecierpliwością na pierwsze zdjęcia testowe!

Canon S90
Canon S90
Canon S90 - tył
Canon S90 - tył
Canon S90 - od góry
Canon S90 - od góry

Dane techniczne:

  • 10 megapikseli (rozmiar 1/1.7 cala)
  • obiektyw 28-105mm f2.0-4.9 (powiększenie 3.75x) ze stabilizacją optyczną
  • 3 calowy ekran LCD wyświetlający 461k pikseli
  • czułość 80 – 3200 ISO
  • filmy: 640 x 480 lub 320 x 240 przy 30 klatkach na sekundę. Brak możliwości nagrywania filmów w HD
  • wymiary: 100×58x31mm
  • waga: 175g (bez baterii i karty)
  • data premiery: 19.08.2009