Dobre zdjęcia zrobione prostym aparatem

Korzystając z tego, że Flickr umożliwił przeglądanie zdjęć według aparatów, którymi zostały wykonane zrobiłem mały eksperyment. Przejrzałem fotografie zrobione prostymi, starymi aparatami i wybrałem parę przyzwoitych zdjęć. Aparaty, które zostały użyte do ich wykonania w dzisiejszych czasach uchodziłyby za nienadający się do niczego złom albo eksponat z muzeum techniki. A jednak da się nimi zrobić niezłe zdjęcia.

Na początek Sony DSC P43. Aparat wypuszczony na rynek w okolicach 2004 roku o parametrach: 4 megapiksele, ekran LCD 1,5 cala, zoom 3,6x. W tej chwili jest niedostępny nawet na ebay’u. Cacko wygląda tak:

Sony DSC P43
Sony DSC P43

A zdjęcia potrafi(ło) robić takie, jak to:

Zdjęcie wykonane Sony DSC P43

Zdjęcie wykonane Sony DSC P43. Autor: nikos-litsa

Canon PowerShot A430 to kolejny 4 megapikselowy potwór. Czterokrotny zoom, ekran o wielkości 1,8 cala i karta pamięci o pojemności 16 megabajtów. Wygląda on tak:

Canon PowerShot A430
Canon PowerShot A430

A zdjęcia robi przykładowo takie:

Zdjęcie wykonane aparatem Canon PowerShot A430Zdjęcie wykonane aparatem Canon PowerShot A430. Autor: hakahonu

I jeszcze jeden 4 megapikselowy aparacik – Canon Digital IXUS 400 – o parametrach: wyświetlacz o wielkości 1,5 cala, dołączona karta pamięci o pojemności 32 megabajtów. Oryginalnie kosztował ok 500 dolarów, czyli jakies 1 430 zł. Teraz można kupić używany na amazonie już za 70$ (nowych oczywiście już nie ma), czyli ok. 200 zł. Przy okazji widać jak potwornie szybko tanieje cyfrowy sprzęt fotograficzny – 7 krotny spadek w ciągu 6 lat (premiera 27 lutego 2003). Aparat wygląda tak:

Canon Digital IXUS 400
Canon Digital IXUS 400

I potrafi zrobić takie zdjęcie:

Zdjęcie wykonane aparatem Canon Digital IXUS 400Zdjęcie wykonane aparatem Canon Digital IXUS 400. Autor -ilonQua-

A teraz kolej na coś o jeszcze mniejszych możliwościach: Casio EX-S2. 2 megapiksele, wyświetlacz o wielkości 1,6 cala, brak zoom’a optycznego i 12 megabajtów wbudowanej pamięci, którą można było rozbudować przy użyciu kart SD/MMC. Miał stylową obudowę ze stopu metalu i materiałów ceramicznych (cokolwiek to znaczy) i naprawdę małe rozmiary. Casio reklamowało ten aparat hasłem „Wearable card camera”, w wolnym tłumaczeniu: aparat do noszenia o wielkości karty („noszenia” w takim sensie jak nosi się ubrania). I faktycznie, przy wadze 88 gram mógł z właścicielem być przez cały czas, czy to w kieszeni, czy w torebce. Aparacik wyglądał tak:

Casio EX-S2
Casio EX-S2

Co ciekawe, miał brata bliźniaka EX-M2, który posiadał wbudowany odtwarzacz MP3! Ale wracając do fotografii, EX-S2 zdjęcia robił np. takie:

Zdjęcie wykonane aparatem Casio EX-S2Zdjęcie wykonane aparatem Casio EX-S2. Autor: franz787

A na koniec perełka. Canon PowerShot A100 – 1,3 megapiksela, obiektyw o stałej ogniskowej (bez zoom’a) i jasności 2,8 (tzn. jasny jak na kompakt). Sprzedawany był w komplecie z kartą pamięci o pojemności 8 megabajtów. Aby sobie uświadomić jak mała była to karta dodam, że gdyby użyć jej w aparacie z matrycą 10 megapikseli i zapisywać na niej jpeg’i w wysokiej jakości, to zmieściłoby się ich od 2 do 4! Aparat wyglądał tak:

Canon PowerShot A100
Canon PowerShot A100

A zdjęcia robił np. takie:

Zdjęcie zrobione aparatem Canon PowerShot A100Zdjęcie zrobione aparatem Canon PowerShot A100. Autor: mikazu001

Drugie zdjęcie z tego samego aparatu też byłoby przyjemne, gdyby nie było takie przekrzywione:

2508294493_7a4c52f4dd_oZdjęcie zrobione aparatem Canon PowerShot A100. Autor: esinuhe69

Jak widać przyzwoite zdjęcie można zrobić czymkolwiek, bo o jakości zdjęcia decyduje to, kto trzyma aparat, gdzie jest, jak ustawi swoją kamerę i na co skieruje. No i jeszcze kiedy, co widać po licznie reprezentowanych zachodach słońca.

Aparat z wbudowanym projektorem od Nikona

Brzmi jak rzecz niemożliwa. Jak o tym usłyszałem, to pomyślałem,  że mamy prima aprilis. Potem, że to na pewno jakiś dziwaczny pomysł niszowej, nikomu nie znanej firmy. Ale nie! To Nikon we własnej osobie(?) wprowadza właśnie na rynek urządzenie z wbudowanym projektorem! Najpierw oczywiście sprawdziłem w kilku miejscach, zanim uwierzyłem w tą informację. Poniżej garść szczegółów.

Nikon COOLPIX S1000pj
Nikon COOLPIX S1000pj

Nikon Coolpix S1000pj jest pierwszym na świecie aparatem kompaktowym z wbudowanym projektorem. Pozwala wyświetlać zdjęcia i filmy na ścianie, czy dowolnej innej płaskiej i białej powierzchni. Działa w podobny sposób jak tradycyjny projektor multimedialny, a więc podobnie jak on potrzebuje zacienionego pomieszczenia. Przekątna obrazu, w zależności od tego, jak daleko od ściany ustawimy aparat, ma od 13 do 100 centymetrów (40 cali). Do zestawu dołączony jest pilot zdalnego sterowania, dzięki któremu można sterować pokazem zdjęć siedząc z dala od aparatu.

Zobacz Coolpix’a S1000pj w akcji (po angielsku). Demo  zaczyna sie od 1 minuty:

Dla kogo?

Aparat ten z pewnością można rozpatrywać w kategorii gadżetu, zabawki do szpanowania lub atrakcji dla ludzi z nadmiarem gotówki. Sugerowana cena na rynku polskim to 1799 zł – niemało jak na kompakt.

Z drugiej strony może się przydać się osobom, które często pokazują zdjęcia znajomym i nie mają w domu dużego telewizora, monitora, czy rzutnika, na którym mogliby wygodnie oglądać zdjęcia.

Potencjalne problemy

Po pierwsze, sama koncepcja aparatu z projektorem niesie w sobie pewne zagrożenie. Zagrożenie nudą… Nie ma nic gorszego, niż pokazywanie komuś wszystkich – kilkuset – zdjęć, które się przywiozło z wakacji, czy przyniosło ze spaceru. Naprawdę. Znajomi będą zapewne dużo bardziej zadowoleni po obejrzeniu kilkudziesięciu wybranych, dobrych zdjęć, niż zamęczaniem setkami obrazów. Przy tak dużej ilości, nawet jeśli wśród zdjęć pojawi się dobra fotografia, to skołowani widzowie i tak jej nie zauważą. Pytanie więc, czy ktoś będzie się kłopotał przegrywaniem zdjęć z aparatu na komputer, selekcją, a potem nagrywaniem z powrotem na aparat?

Według mnie problematyczna jest też nazwa aparatu: S1000pj. Już widzę ludzi, którzy w sklepach pytają: „No ten aparat Nikona J100sp czy 1000GP, czy coś… No ten z projektorem…”. Zupełnie bez sensu, trudne do zapamiętania, łatwe do pomylenia. Tym bardziej, że aparat jest bardzo charakterystyczny i dość wyjątkowy. Aż się prosi o jakąś ładną chwytliwą nazwę…

Dane techniczne poniżej.

Nikon COOLPIX S1000pj - tył
Nikon COOLPIX S1000pj - tył
Nikon COOLPIX S1000pj - od góry
Nikon COOLPIX S1000pj - od góry

Dane techniczne projektora

  • Projektor:  jasność: do 10 lumenów.
  • Rozmiar wyświetlanego zdjęcia: od około 5 do 40 cali (13 do 101 cm).
  • Odległość wyświetlania: od około 26 cm do 2 m.
  • Wydajność (na akumulatorze) : około 1 godziny.
  • Rozdzielczość (wyjściowa): odpowiednik VGA.

Dane techniczne aparatu

  • Megapiksele: 12,1 miliona
  • Obiektyw: 5x Zoom; 28-140 mm; f/3.9-5.8;
  • Monitor LCD: 2,7 cala, około 230 tys. punktów, powłoka przeciwodblaskowa
  • Nośnik danych: karty SD/SDHC
  • Redukcja drgań (VR): W obiektywie i elektroniczna
  • Czułości: ISO 80, 100, 200, 400, 800, 1600, 3200*2., 6400*2, Auto ISO
  • Źródła zasilania: Akumulator litowo-jonowy EN-EL12 (w zestawie)
  • Czas działania baterii: ok. 220 zdjęć z akumulatorem EN-EL12
  • Wymiary (szer. x wys. x gł.): 99,5 x 62,5 x 23 mm
  • Waga: około 155 g bez akumulatora i karty pamięci
  • Dołączone akcesoria: Akumulator litowo-jonowy EN-EL12, ładowarka, kabel USB, kabel audio-wideo, pasek, podstawka, pilot zdalnego sterowania, płyta z oprogramowaniem

Podstawa dobrego zdjęcia – światło

Światło jest najważniejsze dla fotografii. Banalne stwierdzenie, bo przecież fotografia jest rejestrowaniem światła wpadającego do aparatu. Ale ilość i jakość światła decyduje o jakości fotografii, na równi z kompozycją. Umieć zauważyć i wykorzystać dobre światło to klucz do sukcesu.

Jak światło wpływa na zdjęcia

To dzięki dobremu oświetleniu profesjonalne portrety, czy sesje w kolorowych magazynach wyglądają tak dobrze. To dlatego ciekawe krajobrazy, czy budynki tak pięknie prezentują się w albumach fotograficznych. Oczywiście w większości wypadków zdjęcia, które można zobaczyć w druku są poprawiane przez grafików, ale zawsze na początku musi być przyzwoita fotografia, która została dobrze naświetlona.

Prosty przykład tego, jak oświetlenie wpływa na zdjęcie. Poniżej są dwie fotografie wykonane tym samym aparatem (Nikon D80, obiektyw Nikkor 18-200), temu samemu „modelowi” w odstępie miesiąca. Żadne ze zdjęć nie było przerabiane – wyglądają dokładnie tak, jak zarejestrował je aparat. Odrobinę zmienione zostały ustawienia aparatu. Pierwsze zdjęcie – w ciemnym, przedpokoju:

Ciemny przedpokój.
W ciemnym przedpokoju

Drugie we wrześniowe popołudnie, na spacerze, w wózku (istotny detal, bo wózek osłaniał przed bezpośrednim słońcem):

Na spacerze w parku w słoneczne popołudnie
Na spacerze w parku w słoneczne popołudnie

Przykład z innej beczki – biurowiec, który normalnie jest szary, o zachodzie słońca efektownie odbija kolory:

Zachód słońca odbity w biurowcu
Zachód słońca odbity w biurowcu

Kolejny przykład z architektury – 4 cm parapet rzuca cień metrowej długości, a ściana, która normalnie wydaje się całkiem płaska, ujawnia swoją strukturę:

Ściana oświetlona słońcem padającym niemal równolegle.
Ściana oświetlona słońcem padającym niemal równolegle do niej

Co znaczy „dobre” światło?

Przede wszystkim – im więcej światła tym lepiej. Każdy aparat działa lepiej kiedy jest jasno, niż w półmroku. Począwszy od mniejszej czułości, jakiej musi używać matryca (mniej szumów), przez szybsze ustawianie ostrości, po krótsze czasy otwarcia migawki (zapobiegają rozmazaniu zdjęć).

W większości wypadków pożądane światło jest miękkie i rozproszone. Równomiernie oświetla fotografowany obiekt i jego tło. Wydobywa jego kształty, fakturę i barwy. Z tego powodu przeważnie źle wyglądają zdjęcia oświetlone ostrym, bezpośrednim światłem słońca (szczególnie portrety), jak również zdjęcia robione z lampą błyskową (wbudowaną w aparat).

Ciepłe i subtelne poranne światło
Ciepłe i subtelne, poranne światło

Do zdjęć w plenerze najlepsze światło jest w ciągu godziny w od wschodu i zachodu słońca, czyli wtedy, gdy słońce jest najbliżej horyzontu. Czas ten nazywa się złotą godziną. Światło jest wtedy mniej intensywne, bardziej rozproszone i daje przyjemne, ciepłe barwy. Nasze oko, często tego nie dostrzega, ponieważ nasze oko się dostosowuje i widzimy inaczej, niż aparat, ale efekt na zdjęciach potrafi być bardzo ciekawy. Z tego też powodu jesienią i wiosną światło słońca jest lepsze, bo słońce świeci niżej nad horyzontem.

Obserwuj światło

Zwrócić uwagę na to jak oświetlone są miejsca o różnych porach dnia i roku. W innych miejscach wschodzi i zachodzi słońce, inaczej oświetla krajobraz i budynki.

Hradczany w ostrym słońcu
Hradczany w ostrym słońcu - takie światło przeważnie nie jest pożądane, ale tutaj równomiernie oświetliło zdjęcie

Obserwuj jak zmienia się np. wygląd twarzy fotografowanej osoby, kiedy obracamy się względem źródła światła. Jeśli do pomieszczenia światło wpada przez okno, obejdź wokół fotografowaną osobę i zwróć uwagę jak różnie jest oświetlona twarz i sylwetka w zależności od tego jak pada światło z okna.

Umieć zauważyć i wykorzystać dobre światło to klucz do sukcesu. Kiedy jest kiepskie – trudno zrobić dobre zdjęcie. Z czasem i doświadczeniem zaczniesz zauważać sytuacje, w których nie warto nawet wyjmować aparatu, bo światło jest nieodpowiednie i nic ciekawego na zdjęciu nie będzie, a innym razem – widząc dobre światło – będziesz żałował, że nie masz aparatu ze sobą…

Canon zmniejsza ilość megapikseli w nowym modelu

Canon podjął zaskakującą – na pierwszy rzut oka – decyzję. W nowym modelu PowerShot G11, następcy modelu G10, zmniejszył ilość megapikseli z 14,7 do 10. Czyli o prawie 5 megapikseli! Mało tego – G11 ma mniej megapikseli niż jeszcze wcześniejszy aparat z tej serii (G9), który miał ich 12.1! Skąd ten krok Canona?

David Parry z brytyjskiego Canona oficjalnie odpowiedział serwisowi Amateur Photographer na pytanie o przyczyny takiej decyzji:

„Zmniejszenie ilości pikseli jest częścią systemu Dual Anti-Noise System. Redukcja ilości pikseli, przy zachowaniu tych samych wymiarów (fizycznych) matrycy pozwala na zwiększenie wielkości pojedynczych pikseli, dzięki czemu mogą one rejestrować więcej światła.

Dzięki temu czułość matrycy została podwyższona, co pozwala uzyskiwać lepszej jakości zdjęcia przy mniejszej ilości szumów, co jest szczególnie ważne w wypadku fotografowania przy słabym świetle.”

Bingo! Tym samym Canon przyznał rację tym, którzy od dawna twierdzili, że ilość megapikseli nie ma większego znaczenia i może wręcz szkodzić jakości zdjęć. Jest to tym ważniejsze wydarzenie, że Canon przywiązuje dużą wagę do jakości obrazu i już od pewnego czasu przoduje pod tym względem wśród producentów aparatów. A sam Canon G11 to aparat przeznaczony dla zaawansowanych użytkowników, którzy oczekują dobrej jakości zdjęć.

Ten znamienny fakt pozwala już chyba odtrąbić koniec bezsensownej wojny na megapiksele. Prawdopodobnie pogląd o tym, że rozdzielczość jest ważna dla aparatu jeszcze długo będzie pokutował wśród klientów i minie jeszcze trochę czasu, zanim ten fakt dotrze do szerszej publiki. Nam pozostaje mieć nadzieję na to, że producenci aparatów skupią się teraz na istotniejszych funkcjach aparatów – jak choćby łatwości użytkowania.

O tym, że ilość megapikseli nie ma większego znaczenia i może pogarszać jakość obrazu pisałem już przy okazji zapowiedzi Canona PowerShot S90.

Plamy w kompozycji

Zasad kompozycji jest wiele – to temat na osobny wpis. Natomiast istnieje pewien trik, który jest prosty do zastosowania i daje niezłe rezultaty. Chodzi o to, żeby elementy zdjęcia tworzyły ciekawy układ plam. Tak, to nie pomyłka: plam. W bardzo wielu wypadkach na dobrym zdjęciu można wyróżnić parę głównych elementów czy obszarów, które tworzą jednolite regiony i z grubsza wyglądają jak plamy. Wyraźnie można to zaobserwować patrząc na zdjęcie kątem oka lub na miniaturkę w galerii. Nie jest to żelazna zasada – jest wiele doskonałych zdjęć, które jej nie spełniają, ale bardzo często się sprawdza. Oto przykłady – zwróć uwagę na miniaturkę:

Plaża
Plaża. Wyraźnie widoczne na miniaturze "plamy" nieba, piasku, skał i nieco mniej wody.

Trawa i piaskownica
Trawa i piaskownica. Wyraźne plamy dodatkowo wzmocnione linią kołków biegnącą w róg zdjęcia.

Plama wody, nieba i na jej tle "plama" znaku
Plama wody, nieba i na jej tle "plama" znaku

Wyraźnie oddzielone niebo, skała i dom.
Wyraźnie oddzielone niebo, skała i dom.

Porada dotycząca „plam” jest szczególnie przydatna, jeśli zamierzasz prezentować swoje zdjęcie w internecie, na konkursie, czy w internetowej galerii, gdzie będzie ono sąsiadować z innymi zdjęciami. Fotografia, która ma ciekawą miniaturkę, bardziej przyciąga wzrok i siłą rzeczy jest częściej klikana, oglądana. Jeśli zdjęcie będzie raczej pokazywane w postaci sporej odbitki – wtedy zasada ta traci na znaczeniu, bo wyraźniejsza staje się np. faktura fotografowanych obiektów, cienie i inne szczegóły.

Przeczytaj także o upraszczaniu zdjęć.

Plaża. Wyraźnie widoczne na miniaturze „plamy” nieba, piasku i nieco mniej skał i wody.

Canon PowerShot S90 – Wyjątkowy kompakt

Raz na jakiś czas pojawia się aparat, który robi różnicę. Taki, który nie jest zwyczajnie tym samym co wcześniej, z dodanymi paroma megapikselami i jeszcze większym zoomem. Takim aparatem jest właśnie Canon PowerShot S90, który ma się pojawić w sprzedaży we wrześniu 2009.

Dlaczego jest wyjątkowy? Za sprawą przynajmniej dwóch pierwszych cech:

1. Pierścień sterujący wokół obiektywu

Aparat będzie wyposażony w pierścień sterujący wokół obiektywu, który można konfigurować, do obsługi dwóch funkcji aparatu. Np. podpiąć zoom, co pozwoli na szybką zmianę ogniskowej (o ile wygodniejsze i szybsze, niż wciskanie przycisków!), a jako drugą funkcję np. kompensację ekspozycji (czyli przyciemnianie lub rozjaśnianie zdjęcia).

Taki sposób sterowania aparatem jest zupełnie nową jakością w cyfrowych kompaktach. Obsługiwanie aparatu przy użyciu fizycznych przełączników, czy pokręteł na obudowie jest bez porównania szybsze, prostsze i bardziej intuicyjne, niż jakiekolwiek menu, w które trzeba klikać. To cecha, dzięki której wykorzystasz wiele ulotnych sytuacji, kiedy na zrobienie zdjęcia masz tylko sekundę! Zamiast schylać się nad ekranikiem i wciskać malutkie przyciski, można się skupić na fotografowaniu! Ten sposób obsługi jest w zasadzie powrotem do zasad operowania starych, prostych lustrzanek na film, które oferowały tylko parę funkcji (przysłona, czas i ostrość) i dzięki temu były proste w obsłudze.

2. Obiektyw o jasności 2.0

Tak jasne obiektywy rzadko spotyka się w kompaktach. Pozwala on na zrobienie zdjęcia przy dużo słabszym świetle, niż w przypadku większości kompaktów. Poza tym parametr ten wpływa na szybkość działania auto focus’a (automatyczne ustawianie ostrości). Jasny obiektyw pozwala także skrócić czas naświetlania (otwarcia migawki), co zapobiega rozmazaniu poruszających się obiektów albo całego zdjęcia z powodu drżenia ręki. Co więcej, pozwala na większe rozmycie tła znajdującego się za fotografowanym obiektem (mniejsza głębia ostrości), co uwydatnia temat zdjęcia.

Czyli mamy już dwie cechy wpływające na szybkość aparatu. Dalsze cechy już nie wyróżniają Canona S90 tak bardzo, ale także są mile widziane.

3. „Tylko” 10 megapikseli

Producenci poszli w końcu po rozum do głowy i przestali podnosić rozdzielczość matryc. Canon S90 ma nawet mniej megapixeli (MP), niż starsze kompakty. Biorąc pod uwagę fakt, że do zastosowań domowych 7 MP wystarcza w do uzyskania odbitki A3 (ktoś takie robi do domu?) i to, że matryce w kompaktach są fizycznie małe i przez to generują duże szumy (ziarno, kropki na zdjęciach), to zmniejszenie ilości pikseli może wyjść aparatowi na dobre. Z resztą i tak w kompaktach wąskim gardłem w jakości zdjęć są małe obiektywy, które nie są w stanie odtworzyć szczegółów na malutkiej matrycy o rozdzielczości 12 MP.

4. Szerokokątny obiektyw

28 mm w szerokim końcu zoom’a, to bardzo przyzwoity wynik. Nie tak dawno trudny do znalezienia w kompaktach. Ten parametr jest ważniejszy, niż największe przybliżenie zoom’a (długi koniec, tele), bo pozwala na ciekawe eksperymenty, objęcie większej grupy osób na zdjęciu, czy fotografowanie z bliska, kiedy jest ciasno. Słowem: szerokokątny obiektyw jest dużo bardziej użyteczny.

5. Jest malutki

Tej zalety nie trzeba chyba reklamować. Nie jest to może klasa sub-kompaktów, ale zmieści się w kieszeni. Można go wrzucić do torby, czy plecaka i zapomnieć, że się go nosi ze sobą.

Dobrze, że w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i zaczął się kierować FAKTYCZNĄ jakością i wygodą użytkowania, zamiast forsowania sztucznych osiągów. Czekam z niecierpliwością na pierwsze zdjęcia testowe!

Canon S90
Canon S90
Canon S90 - tył
Canon S90 - tył
Canon S90 - od góry
Canon S90 - od góry

Dane techniczne:

  • 10 megapikseli (rozmiar 1/1.7 cala)
  • obiektyw 28-105mm f2.0-4.9 (powiększenie 3.75x) ze stabilizacją optyczną
  • 3 calowy ekran LCD wyświetlający 461k pikseli
  • czułość 80 – 3200 ISO
  • filmy: 640 x 480 lub 320 x 240 przy 30 klatkach na sekundę. Brak możliwości nagrywania filmów w HD
  • wymiary: 100×58x31mm
  • waga: 175g (bez baterii i karty)
  • data premiery: 19.08.2009

Im prościej – tym lepiej!

Jednym z najprostszych sposobów na polepszenie naszych zdjęć jest wykluczanie, czyli – po prostu – umieszczanie w kadrze jak najmniejszej liczby elementów. Ta zasada jest szczególnie przydatna dla początkujących fotografów.

Wykluczanie niepotrzebnych rzeczy z kadru ma zasadnicze znaczenie.  I to na kilka sposobów opisanych i pokazanych poniżej.

1. Podejdź bliżej

Po pierwsze należy się skupić na temacie fotografii (np. twarzy, przedmiocie, budynku) i wykluczyć inne – czasem ładne – ale niepotrzebne rzeczy z kadru.  Często bardzo trudno zrezygnować z niektórych rzeczy, szczególnie kiedy mamy do czynienia z ciekawym widokiem. Czasem trzeba się wręcz zmusić do tego, żeby „zzoomować” bardziej, albo podejść bliżej do fotografowanego obiektu:

Warszawa - budynek Metropolitan
Budynek Metropolitan w całości

Pięknie – mamy zdjęcie caałego budynku. Ba, zmieścił się nawet spory kawał placu i niezły skrawek nieba! Ale czy nie lepiej byłoby podejść bliżej:

Zbliżenie budynku
Zbliżenie na fragment budynku

Jeszcze bliżej i aparat w górę:

Metropolitan w detalach
Metropolitan w detalach

Ale najlepiej było wejść do środka i rozejrzeć się:

Metropolitan dziedziniec
Metropolitan dziedziniec

Wszystkie cztery zdjęcia są zrobione tym samym aparatem, tego samego dnia.

Inny przykład – trudno jest zrezygnować z umieszczenia na fotografii wszystkiego, co jest ciekawe wkoło nas. Szczególnie, jeśli do obrazu mamy stosunek emocjonalny:

Jesienią w parku. Synek albo tata - wybór należy do fotografa.
Jesienią w parku. Synek albo tata z drugim dzieckiem - wybór należy do fotografa.

Tak przy okazji – powyższe zdjęcie od razu jest dobrym przykładem kolejnego błędu, opisanego poniżej.

2. Wyrzuć śmieci

Po drugie trzeba unikać wszelkich „śmieci” na zdjęciu. Rzeczy, które przypadkowo pojawiły się w kadrze czy to na pierwszym planie, czy to w tle. Warto tuż przed zrobieniem zdjęcia obejrzeć brzegi kadru, zobaczyć co się dzieje dookoła fotografowanej rzeczy lub osoby, co stoi za nią.

Co zobaczył aparat, a czego nie widział fotograf
Co zobaczył aparat, a czego nie widział fotograf - kominy EC Siekierki

Mroźno, pogodnie i kable na tle słońca
Mroźno, pogodnie i kable na tle słońca...

3. Znajdź gładkie tło

Po trzecie odbiór zdjęcia często utrudnia tło, które jest kolorowe lub kontrastowe. Dlatego – jeśli nie jest ono istotne dla zdjęcia – warto się postarać aby było jednolite albo przynajmniej rozmyte, aby nie odciągało od motywu głównego.

Kontrastowe ale rozmyte tło
Kontrastowe ale rozmyte tło

Z tych powodów właśnie fotografia bywa nazywana sztuką wykluczania. Zadaniem fotografa jest wyrzucenie niepotrzebnych rzeczy z kadru – słupków parkingowych na pierwszym planie, czy kabli elektrycznych w tle. Dokładnie odwrotnie niż w przypadku malarstwa lub rysunku, które polegają na włączaniu – malarz decyduje co umieścić na obrazie i może pominąć przeszkadzające elementy na pierwszym planie.

Człowiek widzi inaczej, niż aparat

Dzisiejsze aparaty są świetne. Robią bardzo dobrej jakości zdjęcia. Tylko czemu tak często nasze fotografie wyglądają nieciekawie? Jednym z powodów jest to, że człowiek widzi zupełnie inaczej, niż aparat. Co prawda patrzy oczyma, ale widzi umysłem. Ten powód – tak naprawdę – jest matką wielu innych błędów fotograficznych. Prosty przykład – gdybyśmy, siedząc przed telewizorem zrobili zdjęcie, to mogłoby wyglądać mniej więcej tak:

3268176788_65cf2687b4_o
Telewizor - widziany przez aparat

Podczas, gdy wciągnięci w akcję meczu (czy telenoweli :P) widzimy telewizor bardziej tak:

Telewizor - wg. człowieka
Telewizor - widziany przez człowieka

Skupieni na programie nie dostrzegamy tego, co jest wokół niego (np.  stojącego na telewizorze wazonu, ramek ze zdjęciami, czy popiersia Lenina). Umysł człowieka skupia się na pojedynczych elementach, obserwuje tylko jeden punkt w jednej chwili. Być może przykład telewizora jest przejaskrawiony, ale dobrze pokazuje problem.

Dlatego właśnie kiedy robimy zdjęcie i skupimy się na tym, co chcemy sfotografować – nie zauważamy niepotrzebnych elementów wkoło. Często zdarza się nam umieścić za dużo rzeczy na fotografii:

Ulica nocą - bałagan na zdjęciu
Ulica nocą - bałagan na zdjęciu

Darth Vader i dzieciaki
Darth Vader ginie wśród ludzi i zlewa się z tłem

Bywa, że nie zauważamy, że połowa zdjęcia znalazła się w cieniu:

Nikiszowiec - pół zdjęcia w cieniu
Pół zdjęcia w cieniu

Poza tym w  chwili robienia zdjęcia odbieramy miejsce i sytuację wszystkimi zmysłami. Czujemy zapach, temperaturę, wiemy czy powietrze jest duszne, rześkie czy mroźne. Natomiast fotografia oddziałuje wyłącznie na zmysł wzroku. Dlatego powinna być wyrazista i uporządkowana, powinna wciągać widza w obraz.

Niewiele elementów na zdjęciu, w dodatku poukładane w mocnych punktach kadru
Niewiele elementów na zdjęciu, w dodatku poukładane w mocnych punktach kadru

Linie brzegu, skał prowadzą wzrok w dal, która z kolei pogrąża się we mgle.
Linie brzegu, skał prowadzą wzrok w dal, która z kolei pogrąża się we mgle.

Linie biegnące wgłąb kadru prowadzą oko
Linie biegnące wgłąb kadru prowadzą oko

Przykłady możnaby mnożyć. Najważniejsza rzecz do zapamiętania to fakt, że człowiek widzi umysłem, a na zdjęciu będzie widać to, co zobaczył aparat.