Idź na kurs fotografii

Jeśli chcesz robić lepsze zdjęcia, to rozważ pójście na kurs fotografii. Obok czytania książek i oglądania dobrych zdjęć, jest to jeden z lepszych sposobów nauki. A na pewno jednym z szybszych. Czym innym jest uczyć się teorii, a czym innym ROBIĆ dobre zdjęcia.

Człowiek to najsłabsze ogniwo

Najsłabszym ogniwem w procesie powstawania zdjęcia jest fotograf! Pisałem o tym przy okazji postów o tym, że aparat nie ma znaczenia. Na jakość zdjęcia w głównej mierze wpływa to na co skierujemy aparat, kiedy to zrobimy i w jaki sposób dobierzemy ustawienia. Połową sukcesu jest, zdawać sobie z tego sprawę.

Pieniądze wydane na kurs dadzą Ci prawdopodobnie więcej, niż najdroższy aparat. Szczególnie, jeśli jesteś początkujący. Poza tym wiedza z kursu nie zdezaktualizuje się, a nowe cacko za 2000 zł i tak będzie przeżytkiem za trzy, cztery lata. Przeżytkiem, którym z resztą dalej będzie można robić dobre zdjęcia!

Co daje kurs?

Oczywiście – uczy robić lepsze zdjęcia :) Pozwala poznać, w teorii i w praktyce, zasady kompozycji, uważnego obserwowania  i widzenia fotografowanych obiektów, znajdowania i wykorzystywania światła, czy dobierania parametrów aparatu. Dobry kurs uczy też analizować własne zdjęcia.

Jednym słowem, na kursie będziesz się uczył świadomego fotografowania. Będziesz miał okazję dowiedzieć się jakich błędów unikać i jak sprawić aby Twoje zdjęcia stały się o wiele ciekawsze.

Rodzaje kursów

Najczęściej spotykane są kursy ogólne uczące podstaw, a także tematyczne o kompozycji, portrecie, krajobrazie, fotografowaniu dzieci i bardziej zaawansowane z aktu, fotografii reklamowej czy produktowej.

Przykładowy scenariusz kursu

Program kursu będzie się różnił w zależności od szkoły i wybranej tematyki. Na początku kursu prawdopodobnie zostaniesz poproszony o pokazanie kilku swoich zdjęć. Nauczyciel, być może razem z resztą kursantów, będzie o nich dyskutować, znajdować ich mocne i słabe strony. Trzeba się przygotować na zniesienie krytyki :) Dowiesz się dzięki temu jakie błędy popełniasz, co w Twoich zdjęciach jest ok, a co wymaga poprawy.

Potem na kolejnych lekcjach poznasz teorię fotograficzną z zakresu kursu i będziesz realizować praktyczne zadania (domowe lub realizowane w ramach warsztatów), których wyniki będą omawiane na kolejnych zajęciach. Będzie czas na poprawianie błędów, uwzględnianie uwag i pracę nad zdjęciami.

Ceny kursów

Szkolenia z fotografii dla amatorów, czy hobbystów mają bardzo zróżnicowane ceny. Na rynku są niedrogie kursy, których ceny zaczynają się od 150 zł miesięcznie, np. w fotokursy.net i dochodzą do 2250 zł za podstawowy, 80 godzinny kurs w Akademii Fotografii.

Dobry spis takich szkoleń wg. miast znajduje się na stronie Arkadiusza Ziółka.

Niezależnie od Twojego poziomu zaawansowania w fotografii, polecam taki kurs :)

Sztafaż: nadawanie skali obiektom

Sztafaż – brzmi mądrze. Pojęcie jest dość ogólne, ale zajmę się jego szczególnym przypadkiem: nadawaniem skali obiektom na zdjęciach. Czasem zdarza się, że trudno nam jest wyczuć jakiej wielkości są fotografowane rzeczy. Szczególnie, kiedy są nietypowych rozmiarów lub występują w różnych wielkościach.

Sztafaż uzyskuje się zestawiając temat zdjęcia  z obiektami o dobrze znanych rozmiarach.

Przykłady sztafażu

Fasada i detale budynku. Porządek w  kadrze, ale ciężko coś powiedzieć o jego wielkości:

Metropolitan - elewacjaAutor: Wicher

Kiedy w kadrze pojawiają się ludzie, jest już łatwiej:

Metropolitan - fasada i przechodnieAutor: Wicher

Inny przykład – drzewo. Wielkie, stare drzewo. Tylko skąd wiadomo jak wielkie i jak stare jest?

Stare drzewoAutor: Wicher

Z braku innych opcji, oparłem nogę o drzewo:

Stare drzewoAutor: Wicher

Żywopłot. Znów – trudno określić, czy jest duży, czy mały i z jakiej perspektywy zostało zrobione zdjęcie:

Autor: Wicher

Ale kiedy w kadrze pojawia się człowiek – łatwo sobie wyrobić zdanie na temat wysokości żywopłotu:

Żywopłot - sztafażAutor: Wicher

Jak tworzyć wrażenie skali?

Do budowania sztafażu najlepiej nadają się ludzie i ich sylwetki, bo rozmiar człowieka jest nam doskonale znany. Innymi dobrymi punktami odniesienia są też krzesła, stoły, które bezpośrednio są związane ze wzrostem człowieka.

Jeśli fotografowany obiekt jest dużo większy/lub mniejszy albo jeżeli nie dysponujemy ludzką sylwetką, wówczas możemy się posłużyć przedmiotami. Ważne jest, żeby były to popularne przedmioty, których skalę każdy zna i jest ona mniej więcej stała. Dobrym przykładem są, np. zapałki, ale już telefon komórkowy niekoniecznie, bo różne modele potrafią się znacznie różnić rozmiarami.

Zasady kompozycji: przekątne, spirala Fibonacciego i inne

Jakiś czas temu pisałem o trójpodziale – najczęściej używanej i najprostszej w stosowaniu zasadzie kompozycji. Teraz opiszę nieco bardziej nietypowe reguły. Bywają bardzo przydatne i warto je znać.

Małe przypomnienie. Linie, które składają się na daną zasadę kompozycji powinny znaleźć odzwierciedlenie w elementach kadru. Mogą być w nim reprezentowane bezpośrednio – jak np. przez krawędź budynku, brzeg rzeki – albo mogą też być wyimaginowane. Wówczas nie widać ich wprost, ale elementy kadru mogą się układać wzdłuż takiej linii – np. żołnierze stojący w rzędzie, szpaler drzew, etc.

Mocne punkty kadru to miejsca przecięcia tych linii.

1. Linie ukośne 45 stopni

Schemat tego układu wygląda tak:

Kompozycja - Linie ukośne pod kątem 45 stopni

Bywa on przydatny głównie przy fotografowaniu symetrycznych obiektów. Linie podkreślające kompozycję biegną z rogów kadru pod kątem 45 stopni. W ich przecięciu tworzą się punkty mocne, symetryczne względem środka kadru.

Zwróć uwagę na linie biegnące z dolnych
rogów kadru – są równoległe do elementów
elewacji budynku. Autor: Wicher

W wypadku kwadratowego kadru, wszystkie punkty znajdują się na środku zdjęcia.

2. Przekątna + prostopadłe do niej

Schemat tego układu wygląda tak:

Wybieramy jedną z przekątnych kadru i z pozostałych rogów prowadzimy linie prostopadłe do tej przekątnej.

Most ŚwiętokrzyskiAutor: Wicher

Autor: Wicher

Ten rodzaj kompozycji bardzo mocno zmienia się w wypadku zmiany proporcji kadru. W wypadku kadru kwadratowego punkty mocne znajdują się w środku zdjęcia.

3. Spirala Fibonacciego

Spirala Fibonacciego (czy inaczej złota spirala) jest pochodną reguły złotego podziału. Jej schemat wygląda tak:

Kompozycja - Spirala Fibonacciego

Spirala powstaje przez podzielenie kadru na coraz mniejsze kwadraty i poprowadzeniu przez nie fragmentów okręgu. Ze względu na trudny do wyobrażenia w warunkach polowych kształt, wykorzystywana do przycinania zdjęć w programach graficznych, które wspierają kadrowanie przy jej pomocy (np. Adobe Photoshop Lightroom).

Kamienice, latarnia skomponowane wg. spirali FibonacciegoAutor: Wicher

Zasada ta bywa szczególnie przydatna przy fotografowaniu półkolistych sklepień, krętych korytarzy, czy tuneli.

4. Linie w kształcie listery „S”

W wypadku tego rodzaju kompozycji posłużę się tylko przykładem. Chodzi o wszelkie linie biegnące zygzakiem z dołu kadru w jego głąb. Takie kadry występują najczęściej w wypadku wijących się dróg i rzek. W naturalny sposób wciągają one oko obserwatora do wnętrza obserwowanej sceny.

Kazimierz Dolny. Droga w kształcie litery "S"Autor: Wicher

Jeszcze inne zasady kompozycji

Zasad kompozycji można wyróżnić jeszcze więcej. Jak np. potrójna przekątna, czy po prostu przekątne przecinające się:

Kompozycja - Potrójna przekątna

Kompozycja - Przekątne przecinające się

Jednak te dwie są na tyle proste, że służą w zasadzie jednemu – porządkowi w kadrze.

Czy tego się używa w praktyce?

Możesz się zastanawiać, czy podczas fotografowania jest w ogóle czas na dumanie nad takimi, nieoczywistymi, układami, czy kompozycjami? Na początku faktycznie może być trudno się skupić i pamiętać o możliwych opcjach. W miarę nabierania doświadczenia, zaczyna to jednak wchodzić w krew i kadrowanie staje się łatwiejsze i bardziej instynktowne.

Czy stosowanie tych zasad jest konieczne?

Nie. Nie jest :) Ale ich użycie przeważnie prowadzi do lepszych zdjęć. Szczególnie w przypadku początkujących fotografów. Pozwala się szybciej nauczyć i zrozumieć dlaczego dobre zdjęcia są dobre, a kiepskie nie. Pokazują jakie są związki i relacje pomiędzy obiektami na zdjęciu.

A kiedy poznasz dobrze te zasady, wówczas będziesz mógł przystąpić do bardziej świadomego łamania ich :)

Jak działa pomiar światła w aparacie

Czy wiesz jak działa pomiar światła w aparacie? Dlaczego śnieg na zdjęciach wychodzi szary, a nie biały? Jak temu zaradzić?

Aparaty wyręczają nas dzisiaj w ustawianiu ekspozycji. To wielka wygoda, jednak czasem trzeba kamerze pomóc. Żeby to zrobić, trzeba najpierw dowiedzieć się jak aparat ustawia światło. Na prostym przykładzie.

Dlaczego aparat musi zmierzyć światło?

Ponieważ jasność fotografowanych obiektów waha się w ogromnych granicach. Między zacienionym wnętrzem, a miejscem nasłonecznionym i ośnieżonym potrafi występować różnica jasności rzędu setek razy! (nie mylić z EV)

Sensor aparatu (matryca, kiedyś film) jest czuły na światło w wąskim zakresie. Oznacza to, że ilość światła padająca na matrycę musi być starannie odmierzona. I to w taki sposób, aby ciemne partie fotografowanych obiektów trafiły w dolny zakres czułości aparatu, a jasne w górny.

Jak aparat mierzy światło?

Pomiar matrycowy (uśredniony dla całej klatki)

Aparat  mierząc światło stara się wyważyć jasność zdjęcia tak, aby było ono „dobre”, czyli średnio jasne :) Wzorcem takiej średniej jasności jest karta Kodaka o zaczernieniu 18%, ale to jest informacja dla purystów ;)

Problemy pojawiają się w momencie, kiedy duża część kadru jest zajmowana przez bardzo jasny lub bardzo ciemny obiekt. Często też aparat błędnie odczytuje sytuację gdy fotografujemy wieczorem. Prawdopodobnie znasz tą sytuację, kiedy robisz zdjęcie o zmierzchu, jest już szaro, a na fotografii jest jasno jakby w dzień. Przyczyną jest uśrednianie – aparat naświetlił tak, żeby było dobrze.

Mierząc światło, kamera nie wie, czy to co jest przed obiektywem to biały śnieg, czy czarny samochód. Słoneczna plaża, czy wieczór przy świecach. Jest w stanie sprawdzić tylko ilość wpadającego światła i tak dobrać parametry ekspozycji (czas, czułość, przesłonę), aby matryca była oświetlona optymalnie.

Można to łatwo zaobserwować fotografując jednorodny obiekt:


Biała ściana. Autor: Wicher


Bok czarnobrązowego regału. Autor: Wicher

W obu wypadkach aparat „pomylił się”, starając się uzyskać średnią jasność, i dlatego na zdjęciach kolor wyszedł mniej więcej szary.

Aparat dużo lepiej radzi sobie w sytuacji, kiedy w kadrze jest zarówno ściana, jak i regał:

W tym wypadku aparat również uśrednił pomiar, ale dzięki temu,
że na zdjęciu jest obiekt jasny i ciemny, to obydwa „trafiły” we właściwe
miejsca: białe jest białe, a czarne jest czarne (powiedzmy). Autor: Wicher

W wypadku bardziej typowego zdjęcia aparat ma nieco więcej informacji, obszarów jasnych i ciemnych  i przeważnie potrafi oddać odpowiednio oświetlenie. Szczególnie kiedy fotografujemy w dzień:

Punktowy pomiar światła

Punktowy pomiar światła, działa tak samo… tylko,  że w jednym punkcie. Aparat mierzy światło w wybranym punkcie – centrum kadru lub punkt ustawiania ostrości – i traktuje go jako średnio jasny. Jednocześnie zupełnie ignoruje obszary oddalone od tego punktu, co może spowodować, że będą bardzo jasne lub ciemne.

Taka metoda pomiaru daje spore możliwości. Głównie dlatego, że nie musimy znajdować się blisko obiektu, dla którego chcemy ustawić jasność. Pozwala to na ustawienie jasności pod określony element kadru. Z tego samego powodu jest to metoda trudniejsza w stosowaniu. Przy jej stosowaniu łatwo się zapomnieć i jako punkt odniesienia dla światła użyć tego na co ustawiamy ostrość, a nie tego, co ma przeciętną jasność. Często zdarza się w takiej sytuacji, że zdjęcia wychodzą prześwietlone lub niedoświetlone. Dobrzy przykład jest w poście o dodatkowej lampie błyskowej, gdzie we wszystkich zdjęciach używałem punktowego pomiaru światła ustawionego na białą metkę wina.

Kompensacja ekspozycji

Kompensacja ekspozycji jest sposobem na powiedzenie aparatowi: pomyliłeś się! Chcę, żeby zdjęcie było jaśniejsze (lub ciemniejsze).

Ciemniejsze będzie jak ustawimy ujemną wartość ekspozycji (np. -1 EV):

Jaśniejsze jak dodamy np. 0,5 EV:

Drugi przykład. Mroźny poranek (teraz nie ma innych :P), mgła w powietrzu rozprasza oślepiające promienie nisko świecącego słońca, a zdjęcie wychodzi szaro:

Druga próba. Kompensacja ekspozycji ustawiona na +1,7 EV (1 i 2/3). Efekt dużo lepszy – widać, że było jasno i oślepiająco:

Optymalną wartość dobieramy metodą prób i błędów. Najistotniejsze to zapamiętać, że kompensacja ekspozycji mówi aparatowi, że chcemy aby zdjęcie było jaśniejsze albo ciemniejsze, niż on sobie zmierzył.

2 tricki „przyspieszające” aparat

Jakiś czas temu pisałem o 6 składnikach szybkości aparatu. W nieustającym trudzie o ułatwianie Wam (i sobie) fotograficznego życia, daję Wam dzisiaj dwa proste tricki przyspieszające pracę z aparatem. Obydwa dotyczą posiadaczy lustrzanek.

1. Nie wyłączaj aparatu

Jak wiele razy zdarzyło ci się podnieść aparat do oka i stwierdzić, że jest wyłączony…? W ilu takich sytuacjach straciłeś ciekawe ujęcie?

Ja przez przypadek włożyłem kiedyś włączony aparat (Nikona D80) do szuflady na dwa tygodnie. Po tym czasie ze zdziwieniem stwierdziłem, ze stan baterii w ogóle się nie zmniejszył! Wiem, że podobnie jest z innymi modelami Nikonów oraz lustrzankami innych producentów.

Tak więc ilekroć jesteś w sytuacji, kiedy jest szansa na fotografowanie, zabierasz lustrzankę ze sobą – nie wyłączaj jej! Nawet odwieszając na ramię, odkładając do plecaka, czy na półkę. Szkoda okazji!

2. Wyrzuć dekielek obiektywu

Może nie od razu do śmieci, ale najlepiej schowaj go głęboko w szufladzie i już więcej nie wyjmuj! Ta sama historia co w poprzednim punkcie. Ile razy zdarzyło ci się podnieść do twarzy aparat z zasłoniętym obiektywem?

Aby chronić obiektyw kup filtr UV lub Skylight, nakręć go na obiektyw i nie zdejmuj. Twojemu obiektywowi da taką samą ochronę jak dekiel, nie pogorszy jakości zdjęć, a z pewnością uratuje mnóstwo okazji zdjęciowych!

* – zdjęcie w nagłówku pochodzi z serwisu sxc.hu

Rób mniej zdjęć

Rób mniej zdjęć, a wyjdzie to im na dobre! Era cyfrowa uwolniła nas od kosztu kliszy fotograficznej i odbitek. Samo „zrobienie” zdjęcia nic nie kosztuje. I dlatego strzelamy fotki w ogromnych ilościach w nadziei, że „coś się wybierze”. A to nie tak…

W czasach kliszy

Kiedyś bywało tak, że jadąc na wakacje zabierałem 4 klisze po 36 zdjęć i przywoziłem z wyjazdu 10 przyzwoitych fotografii, a 3 naprawdę niezłe. Bo wiedziałem, ze mam ograniczenie ilościowe, że zostało mi już X klatek i nad każdym zdjęciem się zastanawiałem. Mierzyłem, komponowałem, zmieniałem miejsce i sposób ujęcia tematu. Naciskałem spust wtedy, kiedy wiedziałem, że już wszystko gra i zdjęcie będzie możliwie dobre.

Jeszcze lepsze rezultaty osiągają fotografujący aparatami średnioformatowymi, kiedy wiedzą, że mają do dyspozycji np. tylko 10 klatek.

W czasach cyfry

Kiedy przesiadłem się na aparat cyfrowy zacząłem strzelać na potęgę. Z jednego spaceru potrafiłem przynieść 300 zdjęć, z czego ciężko było wybrać cokolwiek. Nawet jeśli zdarzyły się jakieś przyzwoite ujęcia, to ciężko je z takiej masy fotografii wyłowić. Zdarzały mi się takie serie jak poniższa tylko, że kilkakrotnie dłuższe:

Nie wspominając o tym jak wiele czasu zajmuje selekcja i kasowanie takiej ilości zdjęć. Ciągłe porównywanie jednego z drugim, zastanawianie się które jest lepsze i kasowanie z ciężkim sercem knotów, które jednak niosą jakiś ładunek emocjonalny lub informację, która „może się przydać”. Efektem tego jest 14 000 zdjęć zalegających na moim dysku, z których większość to gnioty, których nie mam czasu posortować.

Co można zrobić?

Jeśli masz podobne problemy, to spróbuj robić mniej zdjęć. Ustal sobie limit – np. 10 zdjęć w jednej sesji i ani jednego więcej. Zobaczysz, że będą lepsze, a Ty będziesz miał więcej czasu! W dodatku zaoszczędzisz na przechowywaniu i kopiach zapasowych.

O mieszaniu rodzajów światła

Jest taki moment w ciągu dnia, kiedy światło dzienne zrównuje się jasnością ze sztucznym. W zasadzie są dwa takie momenty – o wschodzie i o zachodzie słońca. Pozwala to na osiągnięcie bardzo ciekawych barw na zdjęciach!

Spróbuj wykorzystać ten fakt na swoich zdjęciach. Pamiętaj przy tym, że taki moment zbilansowanego światła nie trwa długo. Zależnie od pory roku jest to kilka, kilkanaście minut. Poza tym nie każdego dnia światło jest ciekawe. Najciekawsze efekty uzyskasz w dni, kiedy niebo świeci innym niż zwykle kolorem, kiedy chmury o zachodzie słońca uzyskują kolory od fioletowego do różowego, czasem żółtego. Bardzo wiele zależy od warunków atmosferycznych.

Temperatura światła, balans bieli

Światło dzienne, pochodzące od żarówki lub świetlówki mają różne kolory. Oko ludzkie przeważnie tego nie zauważa, bo dostosowuje się do zmieniających się warunków. Kiedy fotografujemy tylko w jednym rodzaju oświetlenia, wówczas aparat korzystając z automatycznego balansu bieli, tak go dobiera, żeby światło było zbliżone do koloru białego, a oświetlone nim przedmioty miały naturalne kolory.

Sytuacja zmienia się, kiedy w kadrze znajdują się różne rodzaje oświetlenia. Wtedy aparat nie jest w stanie dostosować się do każdego z nich i stara się uśrednić ustawienia. Daje to ciekawe efekty kolorystyczne przy fotografowaniu na dworze. Odwrotnie jest przy fotografii we wnętrzach, kiedy światło żarówek zmiesza się z zewnętrznym, efekt potrafi być bardzo nieciekawy.

Przykłady

DSC_4248Autor: Wicher

DSC_2648Autor: Wicher

DSC_2634Autor: Wicher

DSC_1162We wnętrzu też można uzyskać ciekawy efekt kolorystyczny.
Tutaj się udało dlatego, że balans bieli został dobrany do naturalnego
światła padającego na ścianę, a nie do koloru lampek. Autor: Wicher

DSC_2624Autor: Wicher

DSC_2816Autor: Wicher

Zasady kompozycji: trójpodział

Prawdopodobnie wielu z Was słyszało o trójpodziale. To jedna z najważniejszych zasad kompozycji obrazu. Dlatego, że jest prosta w stosowaniu i bardzo często się sprawdza. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że wiele innych zasad kompozycji w zaskakujący sposób pokrywa się lub zbiega z trójpodziałem.

Podział 3×3

Kadr dzielimy na trzy równej wielkości pasy w pionie i w poziomie. Linie biegnące na połączeniu tych pasów przecinają się w 4 punktach, które nazywamy mocnymi punktami kadru:

trojpodzial-grid_flat

To właśnie w tych punktach powinniśmy umieszczać najważniejsze elementy zdjęcia. Temat, obiekt pierwszoplanowy i dominujące elementy tła. Dobrze byłoby też, aby linie znajdujące się na zdjęciu biegły wzdłuż tych dzielących fotografię na 3. Możemy wtedy liczyć na to, że fotografia będzie bardziej harmonijna i atrakcyjna dla widza, a oko nie będzie błądziło po kadrze.

Przykłady

Przykład trójpodziałuLinie przecinają się w miejscach, gdzie umieszczone są istotne elementy kadru – łodzie,
elewacja pałacyku, drzewa w tle. Autor: Wicher

Przykład trójpodziału - dom na klifieLinie przecinają się w miejscu domu i głazu. Dodatkowo górna pozioma
linia biegnie wzdłuż krawędzi klifu i oddziela go od nieba. Autor: Wicher

Przykład trójpodziałuDwa mocne punkty kadru po prawej pokrywają się z wodospadem (tematem zdjęcia).
Dodatkowo linia wodospadu pokrywa się z pionową linią podziału. Mocne punkty po
lewej wyznaczają ważne miejsca tła. Autor: Brin

25833-fullsizeGrzbiet górski przebiega w pobliżu trzech mocnych punktów – dolnych i
górnego lewego. Prawy górny punkt wypada dokładnie w centrum grani,
w kierunku której podąża wzrok. Autor: Alexandre Buisse

Ostatnie zdjęcie jest jednocześnie dobrym przykładem paru innych zasad kompozycji – zasady przekątnych, ukośnej, a nawet spiralnej, o których napiszę niebawem.

Co daje dodatkowa lampa błyskowa

Zastanawiałeś się może po co niektórzy fotografowie taszczą takie wielkie, dołączane do aparatu lampy błyskowe? Co one dają? Czy warto? Na prostym przykładzie pokazuję jakie są możliwości zewnętrznego flesza. Ułamek jego możliwości…

Ustawiłem plan zdjęciowy i wykonałem serię zdjęć. Wszystkie fotografie zostały zrobione Nikonem D80 na ustawieniach automatycznych. W kolejnych zdjęciach zmienia się „tylko” sposób oświetlenia.

Pierwsza fotografia została zrobiona bez użycia lampy błyskowej:

Scena oświetlona lampą pokojową

Drugie zdjęcie zostało zrobione przy użyciu lampy błyskowej wbudowanej w Nikona D80:

Scena oświetlona lampą wbudowaną w Nikona D80

Trzecie zdjęcie zostało wykonane przy użyciu zewnętrznej lampy (Sigma EF 530 DG Super), założonej na aparat i skierowanej na wprost fotografowanej sceny, w taki sposób:

Lampa błyskowa skierowana na wprost - równolegle do obiektywu

Efekt jest niemal identyczny, jak w wypadku wbudowanej lampy:

Scena oświetlona lampą zewnętrzną świecącą na wprost

W zasadzie jedyna zauważalna różnica jest taka, że cienie rzucane przez przedmioty przesunęły się niżej. Zdjęcie wygląda płasko, ciemno, kolorów nie widać, twarz Fryderyka się świeci… nie za dobrze. Za co w takim razie dopłacamy używając zewnętrznej lampy, skoro nie widać różnicy pomiędzy zdjęciem wykonanym z wbudowaną lampą, a tym z zewnętrzną?

Dopłacamy, między innymi, za możliwość obracania lampy i obijania światła od sufitu lub ścian. Po skierowaniu zewnętrznej lampy błyskowej w górę zaczyna się magia! Przekręcamy lampę tak, aby oświetlała sufit:

Lampa skierowana na sufit i nieco do przodu

Dzięki odbiciu światła od sufitu nasza scena wygląda teraz tak:

Scena oświetlona lampą skierowana na sufit i lekko do przodu

Różnica jest widoczna gołym okiem. Ostatnie zdjęcie wygląda niemal jakby było wykonane w dzień. Ustawienia aparatu pozostały niezmienione. Jedyna zmiana polegała na obróceniu lampy do góry!

Ponieważ tą lampę, można ustawić obrócić pod kilkoma kątami do góry, na boki, a także wyzwalać zdalnie (po zdjęciu z aparatu) zrobiłem parę testów różnego oświetlenia:

DSC_6132DSC_6133DSC_6163DSC_6165DSC_6169DSC_6175

Główny wniosek, jaki z tego płynie jest taki, że lampa wbudowana w aparat może nie jest zła – jest tylko źle umiejscowiona. W zasadzie znajduje się ona w najgorszym możliwym miejscu – na osi obiektywu, tuż obok niego. Dlatego oświetla ona fotografowane w taki sposób, że wydają się płaskie, a to co jest za głównym obiektem jest niedoświetlone (ciemne). W związku z tym czekam z niecierpliwością na pierwszego, sprytnego producenta aparatów, który zbuduje kamerę z wbudowaną lampą błyskową, którą można obracać!

Dodam jeszcze, że aby skorzystać z dobrodziejstw dodatkowej lampy błyskowej, nie trzeba mieć lustrzanki. Wystarczy aparat kompaktowy ze stopką do zamontowania zewnętrznej lampy. A same lampy nie są też jakimś bardzo drogim sprzętem. Np. najprostszy model lampy Nikona, który daje możliwość odbijania światła od sufitu (SB-400) kosztuje ok. 300 zł. Są to pieniądze dużo lepiej wydane, niż np. droższe body aparatu!

Zainteresowanym użyciem lamp błyskowych polecam anglojęzyczny serwis Strobist.

Podstawa dobrego zdjęcia – światło

Światło jest najważniejsze dla fotografii. Banalne stwierdzenie, bo przecież fotografia jest rejestrowaniem światła wpadającego do aparatu. Ale ilość i jakość światła decyduje o jakości fotografii, na równi z kompozycją. Umieć zauważyć i wykorzystać dobre światło to klucz do sukcesu.

Jak światło wpływa na zdjęcia

To dzięki dobremu oświetleniu profesjonalne portrety, czy sesje w kolorowych magazynach wyglądają tak dobrze. To dlatego ciekawe krajobrazy, czy budynki tak pięknie prezentują się w albumach fotograficznych. Oczywiście w większości wypadków zdjęcia, które można zobaczyć w druku są poprawiane przez grafików, ale zawsze na początku musi być przyzwoita fotografia, która została dobrze naświetlona.

Prosty przykład tego, jak oświetlenie wpływa na zdjęcie. Poniżej są dwie fotografie wykonane tym samym aparatem (Nikon D80, obiektyw Nikkor 18-200), temu samemu „modelowi” w odstępie miesiąca. Żadne ze zdjęć nie było przerabiane – wyglądają dokładnie tak, jak zarejestrował je aparat. Odrobinę zmienione zostały ustawienia aparatu. Pierwsze zdjęcie – w ciemnym, przedpokoju:

Ciemny przedpokój.
W ciemnym przedpokoju

Drugie we wrześniowe popołudnie, na spacerze, w wózku (istotny detal, bo wózek osłaniał przed bezpośrednim słońcem):

Na spacerze w parku w słoneczne popołudnie
Na spacerze w parku w słoneczne popołudnie

Przykład z innej beczki – biurowiec, który normalnie jest szary, o zachodzie słońca efektownie odbija kolory:

Zachód słońca odbity w biurowcu
Zachód słońca odbity w biurowcu

Kolejny przykład z architektury – 4 cm parapet rzuca cień metrowej długości, a ściana, która normalnie wydaje się całkiem płaska, ujawnia swoją strukturę:

Ściana oświetlona słońcem padającym niemal równolegle.
Ściana oświetlona słońcem padającym niemal równolegle do niej

Co znaczy „dobre” światło?

Przede wszystkim – im więcej światła tym lepiej. Każdy aparat działa lepiej kiedy jest jasno, niż w półmroku. Począwszy od mniejszej czułości, jakiej musi używać matryca (mniej szumów), przez szybsze ustawianie ostrości, po krótsze czasy otwarcia migawki (zapobiegają rozmazaniu zdjęć).

W większości wypadków pożądane światło jest miękkie i rozproszone. Równomiernie oświetla fotografowany obiekt i jego tło. Wydobywa jego kształty, fakturę i barwy. Z tego powodu przeważnie źle wyglądają zdjęcia oświetlone ostrym, bezpośrednim światłem słońca (szczególnie portrety), jak również zdjęcia robione z lampą błyskową (wbudowaną w aparat).

Ciepłe i subtelne poranne światło
Ciepłe i subtelne, poranne światło

Do zdjęć w plenerze najlepsze światło jest w ciągu godziny w od wschodu i zachodu słońca, czyli wtedy, gdy słońce jest najbliżej horyzontu. Czas ten nazywa się złotą godziną. Światło jest wtedy mniej intensywne, bardziej rozproszone i daje przyjemne, ciepłe barwy. Nasze oko, często tego nie dostrzega, ponieważ nasze oko się dostosowuje i widzimy inaczej, niż aparat, ale efekt na zdjęciach potrafi być bardzo ciekawy. Z tego też powodu jesienią i wiosną światło słońca jest lepsze, bo słońce świeci niżej nad horyzontem.

Obserwuj światło

Zwrócić uwagę na to jak oświetlone są miejsca o różnych porach dnia i roku. W innych miejscach wschodzi i zachodzi słońce, inaczej oświetla krajobraz i budynki.

Hradczany w ostrym słońcu
Hradczany w ostrym słońcu - takie światło przeważnie nie jest pożądane, ale tutaj równomiernie oświetliło zdjęcie

Obserwuj jak zmienia się np. wygląd twarzy fotografowanej osoby, kiedy obracamy się względem źródła światła. Jeśli do pomieszczenia światło wpada przez okno, obejdź wokół fotografowaną osobę i zwróć uwagę jak różnie jest oświetlona twarz i sylwetka w zależności od tego jak pada światło z okna.

Umieć zauważyć i wykorzystać dobre światło to klucz do sukcesu. Kiedy jest kiepskie – trudno zrobić dobre zdjęcie. Z czasem i doświadczeniem zaczniesz zauważać sytuacje, w których nie warto nawet wyjmować aparatu, bo światło jest nieodpowiednie i nic ciekawego na zdjęciu nie będzie, a innym razem – widząc dobre światło – będziesz żałował, że nie masz aparatu ze sobą…