Jak działa pomiar światła w aparacie

Czy wiesz jak działa pomiar światła w aparacie? Dlaczego śnieg na zdjęciach wychodzi szary, a nie biały? Jak temu zaradzić?

Aparaty wyręczają nas dzisiaj w ustawianiu ekspozycji. To wielka wygoda, jednak czasem trzeba kamerze pomóc. Żeby to zrobić, trzeba najpierw dowiedzieć się jak aparat ustawia światło. Na prostym przykładzie.

Dlaczego aparat musi zmierzyć światło?

Ponieważ jasność fotografowanych obiektów waha się w ogromnych granicach. Między zacienionym wnętrzem, a miejscem nasłonecznionym i ośnieżonym potrafi występować różnica jasności rzędu setek razy! (nie mylić z EV)

Sensor aparatu (matryca, kiedyś film) jest czuły na światło w wąskim zakresie. Oznacza to, że ilość światła padająca na matrycę musi być starannie odmierzona. I to w taki sposób, aby ciemne partie fotografowanych obiektów trafiły w dolny zakres czułości aparatu, a jasne w górny.

Jak aparat mierzy światło?

Pomiar matrycowy (uśredniony dla całej klatki)

Aparat  mierząc światło stara się wyważyć jasność zdjęcia tak, aby było ono „dobre”, czyli średnio jasne :) Wzorcem takiej średniej jasności jest karta Kodaka o zaczernieniu 18%, ale to jest informacja dla purystów ;)

Problemy pojawiają się w momencie, kiedy duża część kadru jest zajmowana przez bardzo jasny lub bardzo ciemny obiekt. Często też aparat błędnie odczytuje sytuację gdy fotografujemy wieczorem. Prawdopodobnie znasz tą sytuację, kiedy robisz zdjęcie o zmierzchu, jest już szaro, a na fotografii jest jasno jakby w dzień. Przyczyną jest uśrednianie – aparat naświetlił tak, żeby było dobrze.

Mierząc światło, kamera nie wie, czy to co jest przed obiektywem to biały śnieg, czy czarny samochód. Słoneczna plaża, czy wieczór przy świecach. Jest w stanie sprawdzić tylko ilość wpadającego światła i tak dobrać parametry ekspozycji (czas, czułość, przesłonę), aby matryca była oświetlona optymalnie.

Można to łatwo zaobserwować fotografując jednorodny obiekt:


Biała ściana. Autor: Wicher


Bok czarnobrązowego regału. Autor: Wicher

W obu wypadkach aparat „pomylił się”, starając się uzyskać średnią jasność, i dlatego na zdjęciach kolor wyszedł mniej więcej szary.

Aparat dużo lepiej radzi sobie w sytuacji, kiedy w kadrze jest zarówno ściana, jak i regał:

W tym wypadku aparat również uśrednił pomiar, ale dzięki temu,
że na zdjęciu jest obiekt jasny i ciemny, to obydwa „trafiły” we właściwe
miejsca: białe jest białe, a czarne jest czarne (powiedzmy). Autor: Wicher

W wypadku bardziej typowego zdjęcia aparat ma nieco więcej informacji, obszarów jasnych i ciemnych  i przeważnie potrafi oddać odpowiednio oświetlenie. Szczególnie kiedy fotografujemy w dzień:

Punktowy pomiar światła

Punktowy pomiar światła, działa tak samo… tylko,  że w jednym punkcie. Aparat mierzy światło w wybranym punkcie – centrum kadru lub punkt ustawiania ostrości – i traktuje go jako średnio jasny. Jednocześnie zupełnie ignoruje obszary oddalone od tego punktu, co może spowodować, że będą bardzo jasne lub ciemne.

Taka metoda pomiaru daje spore możliwości. Głównie dlatego, że nie musimy znajdować się blisko obiektu, dla którego chcemy ustawić jasność. Pozwala to na ustawienie jasności pod określony element kadru. Z tego samego powodu jest to metoda trudniejsza w stosowaniu. Przy jej stosowaniu łatwo się zapomnieć i jako punkt odniesienia dla światła użyć tego na co ustawiamy ostrość, a nie tego, co ma przeciętną jasność. Często zdarza się w takiej sytuacji, że zdjęcia wychodzą prześwietlone lub niedoświetlone. Dobrzy przykład jest w poście o dodatkowej lampie błyskowej, gdzie we wszystkich zdjęciach używałem punktowego pomiaru światła ustawionego na białą metkę wina.

Kompensacja ekspozycji

Kompensacja ekspozycji jest sposobem na powiedzenie aparatowi: pomyliłeś się! Chcę, żeby zdjęcie było jaśniejsze (lub ciemniejsze).

Ciemniejsze będzie jak ustawimy ujemną wartość ekspozycji (np. -1 EV):

Jaśniejsze jak dodamy np. 0,5 EV:

Drugi przykład. Mroźny poranek (teraz nie ma innych :P), mgła w powietrzu rozprasza oślepiające promienie nisko świecącego słońca, a zdjęcie wychodzi szaro:

Druga próba. Kompensacja ekspozycji ustawiona na +1,7 EV (1 i 2/3). Efekt dużo lepszy – widać, że było jasno i oślepiająco:

Optymalną wartość dobieramy metodą prób i błędów. Najistotniejsze to zapamiętać, że kompensacja ekspozycji mówi aparatowi, że chcemy aby zdjęcie było jaśniejsze albo ciemniejsze, niż on sobie zmierzył.