Co daje dodatkowa lampa błyskowa

Zastanawiałeś się może po co niektórzy fotografowie taszczą takie wielkie, dołączane do aparatu lampy błyskowe? Co one dają? Czy warto? Na prostym przykładzie pokazuję jakie są możliwości zewnętrznego flesza. Ułamek jego możliwości…

Ustawiłem plan zdjęciowy i wykonałem serię zdjęć. Wszystkie fotografie zostały zrobione Nikonem D80 na ustawieniach automatycznych. W kolejnych zdjęciach zmienia się „tylko” sposób oświetlenia.

Pierwsza fotografia została zrobiona bez użycia lampy błyskowej:

Scena oświetlona lampą pokojową

Drugie zdjęcie zostało zrobione przy użyciu lampy błyskowej wbudowanej w Nikona D80:

Scena oświetlona lampą wbudowaną w Nikona D80

Trzecie zdjęcie zostało wykonane przy użyciu zewnętrznej lampy (Sigma EF 530 DG Super), założonej na aparat i skierowanej na wprost fotografowanej sceny, w taki sposób:

Lampa błyskowa skierowana na wprost - równolegle do obiektywu

Efekt jest niemal identyczny, jak w wypadku wbudowanej lampy:

Scena oświetlona lampą zewnętrzną świecącą na wprost

W zasadzie jedyna zauważalna różnica jest taka, że cienie rzucane przez przedmioty przesunęły się niżej. Zdjęcie wygląda płasko, ciemno, kolorów nie widać, twarz Fryderyka się świeci… nie za dobrze. Za co w takim razie dopłacamy używając zewnętrznej lampy, skoro nie widać różnicy pomiędzy zdjęciem wykonanym z wbudowaną lampą, a tym z zewnętrzną?

Dopłacamy, między innymi, za możliwość obracania lampy i obijania światła od sufitu lub ścian. Po skierowaniu zewnętrznej lampy błyskowej w górę zaczyna się magia! Przekręcamy lampę tak, aby oświetlała sufit:

Lampa skierowana na sufit i nieco do przodu

Dzięki odbiciu światła od sufitu nasza scena wygląda teraz tak:

Scena oświetlona lampą skierowana na sufit i lekko do przodu

Różnica jest widoczna gołym okiem. Ostatnie zdjęcie wygląda niemal jakby było wykonane w dzień. Ustawienia aparatu pozostały niezmienione. Jedyna zmiana polegała na obróceniu lampy do góry!

Ponieważ tą lampę, można ustawić obrócić pod kilkoma kątami do góry, na boki, a także wyzwalać zdalnie (po zdjęciu z aparatu) zrobiłem parę testów różnego oświetlenia:

DSC_6132DSC_6133DSC_6163DSC_6165DSC_6169DSC_6175

Główny wniosek, jaki z tego płynie jest taki, że lampa wbudowana w aparat może nie jest zła – jest tylko źle umiejscowiona. W zasadzie znajduje się ona w najgorszym możliwym miejscu – na osi obiektywu, tuż obok niego. Dlatego oświetla ona fotografowane w taki sposób, że wydają się płaskie, a to co jest za głównym obiektem jest niedoświetlone (ciemne). W związku z tym czekam z niecierpliwością na pierwszego, sprytnego producenta aparatów, który zbuduje kamerę z wbudowaną lampą błyskową, którą można obracać!

Dodam jeszcze, że aby skorzystać z dobrodziejstw dodatkowej lampy błyskowej, nie trzeba mieć lustrzanki. Wystarczy aparat kompaktowy ze stopką do zamontowania zewnętrznej lampy. A same lampy nie są też jakimś bardzo drogim sprzętem. Np. najprostszy model lampy Nikona, który daje możliwość odbijania światła od sufitu (SB-400) kosztuje ok. 300 zł. Są to pieniądze dużo lepiej wydane, niż np. droższe body aparatu!

Zainteresowanym użyciem lamp błyskowych polecam anglojęzyczny serwis Strobist.

Plamy w kompozycji

Zasad kompozycji jest wiele – to temat na osobny wpis. Natomiast istnieje pewien trik, który jest prosty do zastosowania i daje niezłe rezultaty. Chodzi o to, żeby elementy zdjęcia tworzyły ciekawy układ plam. Tak, to nie pomyłka: plam. W bardzo wielu wypadkach na dobrym zdjęciu można wyróżnić parę głównych elementów czy obszarów, które tworzą jednolite regiony i z grubsza wyglądają jak plamy. Wyraźnie można to zaobserwować patrząc na zdjęcie kątem oka lub na miniaturkę w galerii. Nie jest to żelazna zasada – jest wiele doskonałych zdjęć, które jej nie spełniają, ale bardzo często się sprawdza. Oto przykłady – zwróć uwagę na miniaturkę:

Plaża
Plaża. Wyraźnie widoczne na miniaturze "plamy" nieba, piasku, skał i nieco mniej wody.

Trawa i piaskownica
Trawa i piaskownica. Wyraźne plamy dodatkowo wzmocnione linią kołków biegnącą w róg zdjęcia.

Plama wody, nieba i na jej tle "plama" znaku
Plama wody, nieba i na jej tle "plama" znaku

Wyraźnie oddzielone niebo, skała i dom.
Wyraźnie oddzielone niebo, skała i dom.

Porada dotycząca „plam” jest szczególnie przydatna, jeśli zamierzasz prezentować swoje zdjęcie w internecie, na konkursie, czy w internetowej galerii, gdzie będzie ono sąsiadować z innymi zdjęciami. Fotografia, która ma ciekawą miniaturkę, bardziej przyciąga wzrok i siłą rzeczy jest częściej klikana, oglądana. Jeśli zdjęcie będzie raczej pokazywane w postaci sporej odbitki – wtedy zasada ta traci na znaczeniu, bo wyraźniejsza staje się np. faktura fotografowanych obiektów, cienie i inne szczegóły.

Przeczytaj także o upraszczaniu zdjęć.

Plaża. Wyraźnie widoczne na miniaturze „plamy” nieba, piasku i nieco mniej skał i wody.

Im prościej – tym lepiej!

Jednym z najprostszych sposobów na polepszenie naszych zdjęć jest wykluczanie, czyli – po prostu – umieszczanie w kadrze jak najmniejszej liczby elementów. Ta zasada jest szczególnie przydatna dla początkujących fotografów.

Wykluczanie niepotrzebnych rzeczy z kadru ma zasadnicze znaczenie.  I to na kilka sposobów opisanych i pokazanych poniżej.

1. Podejdź bliżej

Po pierwsze należy się skupić na temacie fotografii (np. twarzy, przedmiocie, budynku) i wykluczyć inne – czasem ładne – ale niepotrzebne rzeczy z kadru.  Często bardzo trudno zrezygnować z niektórych rzeczy, szczególnie kiedy mamy do czynienia z ciekawym widokiem. Czasem trzeba się wręcz zmusić do tego, żeby „zzoomować” bardziej, albo podejść bliżej do fotografowanego obiektu:

Warszawa - budynek Metropolitan
Budynek Metropolitan w całości

Pięknie – mamy zdjęcie caałego budynku. Ba, zmieścił się nawet spory kawał placu i niezły skrawek nieba! Ale czy nie lepiej byłoby podejść bliżej:

Zbliżenie budynku
Zbliżenie na fragment budynku

Jeszcze bliżej i aparat w górę:

Metropolitan w detalach
Metropolitan w detalach

Ale najlepiej było wejść do środka i rozejrzeć się:

Metropolitan dziedziniec
Metropolitan dziedziniec

Wszystkie cztery zdjęcia są zrobione tym samym aparatem, tego samego dnia.

Inny przykład – trudno jest zrezygnować z umieszczenia na fotografii wszystkiego, co jest ciekawe wkoło nas. Szczególnie, jeśli do obrazu mamy stosunek emocjonalny:

Jesienią w parku. Synek albo tata - wybór należy do fotografa.
Jesienią w parku. Synek albo tata z drugim dzieckiem - wybór należy do fotografa.

Tak przy okazji – powyższe zdjęcie od razu jest dobrym przykładem kolejnego błędu, opisanego poniżej.

2. Wyrzuć śmieci

Po drugie trzeba unikać wszelkich „śmieci” na zdjęciu. Rzeczy, które przypadkowo pojawiły się w kadrze czy to na pierwszym planie, czy to w tle. Warto tuż przed zrobieniem zdjęcia obejrzeć brzegi kadru, zobaczyć co się dzieje dookoła fotografowanej rzeczy lub osoby, co stoi za nią.

Co zobaczył aparat, a czego nie widział fotograf
Co zobaczył aparat, a czego nie widział fotograf - kominy EC Siekierki

Mroźno, pogodnie i kable na tle słońca
Mroźno, pogodnie i kable na tle słońca...

3. Znajdź gładkie tło

Po trzecie odbiór zdjęcia często utrudnia tło, które jest kolorowe lub kontrastowe. Dlatego – jeśli nie jest ono istotne dla zdjęcia – warto się postarać aby było jednolite albo przynajmniej rozmyte, aby nie odciągało od motywu głównego.

Kontrastowe ale rozmyte tło
Kontrastowe ale rozmyte tło

Z tych powodów właśnie fotografia bywa nazywana sztuką wykluczania. Zadaniem fotografa jest wyrzucenie niepotrzebnych rzeczy z kadru – słupków parkingowych na pierwszym planie, czy kabli elektrycznych w tle. Dokładnie odwrotnie niż w przypadku malarstwa lub rysunku, które polegają na włączaniu – malarz decyduje co umieścić na obrazie i może pominąć przeszkadzające elementy na pierwszym planie.

Idź na kurs fotografii

Jeśli chcesz robić lepsze zdjęcia, to rozważ pójście na kurs fotografii. Obok czytania książek i oglądania dobrych zdjęć, jest to jeden z lepszych sposobów nauki. A na pewno jednym z szybszych. Czym innym jest uczyć się teorii, a czym innym ROBIĆ dobre zdjęcia.

Człowiek to najsłabsze ogniwo

Najsłabszym ogniwem w procesie powstawania zdjęcia jest fotograf! Pisałem o tym przy okazji postów o tym, że aparat nie ma znaczenia. Na jakość zdjęcia w głównej mierze wpływa to na co skierujemy aparat, kiedy to zrobimy i w jaki sposób dobierzemy ustawienia. Połową sukcesu jest, zdawać sobie z tego sprawę.

Pieniądze wydane na kurs dadzą Ci prawdopodobnie więcej, niż najdroższy aparat. Szczególnie, jeśli jesteś początkujący. Poza tym wiedza z kursu nie zdezaktualizuje się, a nowe cacko za 2000 zł i tak będzie przeżytkiem za trzy, cztery lata. Przeżytkiem, którym z resztą dalej będzie można robić dobre zdjęcia!

Co daje kurs?

Oczywiście – uczy robić lepsze zdjęcia :) Pozwala poznać, w teorii i w praktyce, zasady kompozycji, uważnego obserwowania  i widzenia fotografowanych obiektów, znajdowania i wykorzystywania światła, czy dobierania parametrów aparatu. Dobry kurs uczy też analizować własne zdjęcia.

Jednym słowem, na kursie będziesz się uczył świadomego fotografowania. Będziesz miał okazję dowiedzieć się jakich błędów unikać i jak sprawić aby Twoje zdjęcia stały się o wiele ciekawsze.

Rodzaje kursów

Najczęściej spotykane są kursy ogólne uczące podstaw, a także tematyczne o kompozycji, portrecie, krajobrazie, fotografowaniu dzieci i bardziej zaawansowane z aktu, fotografii reklamowej czy produktowej.

Przykładowy scenariusz kursu

Program kursu będzie się różnił w zależności od szkoły i wybranej tematyki. Na początku kursu prawdopodobnie zostaniesz poproszony o pokazanie kilku swoich zdjęć. Nauczyciel, być może razem z resztą kursantów, będzie o nich dyskutować, znajdować ich mocne i słabe strony. Trzeba się przygotować na zniesienie krytyki :) Dowiesz się dzięki temu jakie błędy popełniasz, co w Twoich zdjęciach jest ok, a co wymaga poprawy.

Potem na kolejnych lekcjach poznasz teorię fotograficzną z zakresu kursu i będziesz realizować praktyczne zadania (domowe lub realizowane w ramach warsztatów), których wyniki będą omawiane na kolejnych zajęciach. Będzie czas na poprawianie błędów, uwzględnianie uwag i pracę nad zdjęciami.

Ceny kursów

Szkolenia z fotografii dla amatorów, czy hobbystów mają bardzo zróżnicowane ceny. Na rynku są niedrogie kursy, których ceny zaczynają się od 150 zł miesięcznie, np. w fotokursy.net i dochodzą do 2250 zł za podstawowy, 80 godzinny kurs w Akademii Fotografii.

Dobry spis takich szkoleń wg. miast znajduje się na stronie Arkadiusza Ziółka.

Niezależnie od Twojego poziomu zaawansowania w fotografii, polecam taki kurs :)

Co nam dała fotografia CYFROWA?

Często można się spotkać z poglądem, że fotografia cyfrowa daje lepszą jakość zdjęć. Szyldy laboratoriów krzyczą „CYFROWE odbitki zdjęć”, książki w księgarniach uczą „fotografii CYFROWEJ” (jest taka dziedzina?). Wyraz „cyfrowe” sugeruje „lepsze”. A przecież nie o to chodzi…

Film ciągle lepszy

Do dzisiaj aparaty analogowe (na kliszę) ciągle jeszcze pozwalają robić zdjęcia o wyższej jakości, niż cyfrówki. Dopiero niedawno pojawiły się aparaty cyfrowe, które są w stanie nawiązać konkurencję z old-school’owymi konstrukcjami.

Przykładem niech będzie Leica M9 – aparat z wysokiej półki, kosztujący ok. 22 tysiące złotych. W sieci można znaleźć  test porównawczy M9 z analogowym modelem Leiki: M7. Ten sam obiektyw, ten sam producent aparatu, tylko technika rejestracji inna.

Plusy cyfrówek

Wg. mnie fotografia cyfrowa dała nam przede wszystkim szybkość. Dwa rodzaje szybkości.

1. Szybkość nauki

Robisz zdjęcie, patrzysz na ekran i poprawiasz. Kiedyś trzeba było zapisywać w kajecie parametry, przy jakich było zrobione zdjęcie, a potem analizować je po wywołaniu, porównywać z notatkami, wyciągać wnioski, itd., itd.

Szybkość oceny wyników pośrednio przekłada się na jakość zdjęć, ale często bywa niweczona przez ilość fotografii, o czym za chwilę.

2. Szybkość i łatwość dzielenia się zdjęciami

Dzięki temu, że aparat cyfrowy podłączamy do komputera, zdjęcia możemy natychmiast wysłać do znajomych e-mailem, udostępnić w galerii internetowej, zamówić odbitki z domu, etc. Kiedyś mogliśmy zdjęcia schować w albumie, podarować komuś, ewentualnie wysłać pocztą.

I to w zasadzie tyle plusów cyfrówek. Można by oczywiście dodać do tej listy łatwość obróbki komputerowej, cenę wykonania zdjęcia (zdjęcia, a nie odbitki), dodatkowe funkcje – takie jak możliwość filmowania – ale według mnie są one mniej znaczące, a czasem wręcz szkodzą samym fotografiom.

Minusy cyfraków

1. Ogromna ilość zdjęć

Taniość i łatwość fotografowania powoduje, że obecnie robimy ogromną ilość zdjęć. Często bezsensownych, nieprzemyślanych, niedokładnie skadrowanych gniotów, które później nawet nie są nigdzie pokazywane i tylko zalegają na dyskach komputerów. Skoro nie ma już ograniczenia długości kliszy, to poco się męczyć – „coś się wybierze” – i pstryk! A potem męczymy znajomym pokazując 500 zdjęć z wakacji…

2. Duża ilość danych

Duża ilość wykonywanych fotografii w połączeniu z rosnącą ilością megapikseli powodują szybkie rozrastanie się archiwów zdjęć. Potrzebują coraz większej pojemności dysków, są narażone na utratę i wymagają robienia kopii zapasowych.

3. Szybkie „starzenie się” sprzętu

I znowu szybkość :) Nowe modele lustrzanek, zastępujące te „stare” pojawiają się teraz co ok. 1,5 roku. Tak więc po 2 latach od kupienia wymarzonego cacka, wielu z nas odnosi wrażenie, że ma w posiadaniu starego grata, wymagającego wymiany. Zupełnie jakby coś się popsuło w aparacie w ciągu tych 2 lat… A może oznacza to, że nasze cudo sprzed 2 lat nie było wcale takim dobrym aparatem…?

Sztafaż: nadawanie skali obiektom

Sztafaż – brzmi mądrze. Pojęcie jest dość ogólne, ale zajmę się jego szczególnym przypadkiem: nadawaniem skali obiektom na zdjęciach. Czasem zdarza się, że trudno nam jest wyczuć jakiej wielkości są fotografowane rzeczy. Szczególnie, kiedy są nietypowych rozmiarów lub występują w różnych wielkościach.

Sztafaż uzyskuje się zestawiając temat zdjęcia  z obiektami o dobrze znanych rozmiarach.

Przykłady sztafażu

Fasada i detale budynku. Porządek w  kadrze, ale ciężko coś powiedzieć o jego wielkości:

Metropolitan - elewacjaAutor: Wicher

Kiedy w kadrze pojawiają się ludzie, jest już łatwiej:

Metropolitan - fasada i przechodnieAutor: Wicher

Inny przykład – drzewo. Wielkie, stare drzewo. Tylko skąd wiadomo jak wielkie i jak stare jest?

Stare drzewoAutor: Wicher

Z braku innych opcji, oparłem nogę o drzewo:

Stare drzewoAutor: Wicher

Żywopłot. Znów – trudno określić, czy jest duży, czy mały i z jakiej perspektywy zostało zrobione zdjęcie:

Autor: Wicher

Ale kiedy w kadrze pojawia się człowiek – łatwo sobie wyrobić zdanie na temat wysokości żywopłotu:

Żywopłot - sztafażAutor: Wicher

Jak tworzyć wrażenie skali?

Do budowania sztafażu najlepiej nadają się ludzie i ich sylwetki, bo rozmiar człowieka jest nam doskonale znany. Innymi dobrymi punktami odniesienia są też krzesła, stoły, które bezpośrednio są związane ze wzrostem człowieka.

Jeśli fotografowany obiekt jest dużo większy/lub mniejszy albo jeżeli nie dysponujemy ludzką sylwetką, wówczas możemy się posłużyć przedmiotami. Ważne jest, żeby były to popularne przedmioty, których skalę każdy zna i jest ona mniej więcej stała. Dobrym przykładem są, np. zapałki, ale już telefon komórkowy niekoniecznie, bo różne modele potrafią się znacznie różnić rozmiarami.

Zasady kompozycji: przekątne, spirala Fibonacciego i inne

Jakiś czas temu pisałem o trójpodziale – najczęściej używanej i najprostszej w stosowaniu zasadzie kompozycji. Teraz opiszę nieco bardziej nietypowe reguły. Bywają bardzo przydatne i warto je znać.

Małe przypomnienie. Linie, które składają się na daną zasadę kompozycji powinny znaleźć odzwierciedlenie w elementach kadru. Mogą być w nim reprezentowane bezpośrednio – jak np. przez krawędź budynku, brzeg rzeki – albo mogą też być wyimaginowane. Wówczas nie widać ich wprost, ale elementy kadru mogą się układać wzdłuż takiej linii – np. żołnierze stojący w rzędzie, szpaler drzew, etc.

Mocne punkty kadru to miejsca przecięcia tych linii.

1. Linie ukośne 45 stopni

Schemat tego układu wygląda tak:

Kompozycja - Linie ukośne pod kątem 45 stopni

Bywa on przydatny głównie przy fotografowaniu symetrycznych obiektów. Linie podkreślające kompozycję biegną z rogów kadru pod kątem 45 stopni. W ich przecięciu tworzą się punkty mocne, symetryczne względem środka kadru.

Zwróć uwagę na linie biegnące z dolnych
rogów kadru – są równoległe do elementów
elewacji budynku. Autor: Wicher

W wypadku kwadratowego kadru, wszystkie punkty znajdują się na środku zdjęcia.

2. Przekątna + prostopadłe do niej

Schemat tego układu wygląda tak:

Wybieramy jedną z przekątnych kadru i z pozostałych rogów prowadzimy linie prostopadłe do tej przekątnej.

Most ŚwiętokrzyskiAutor: Wicher

Autor: Wicher

Ten rodzaj kompozycji bardzo mocno zmienia się w wypadku zmiany proporcji kadru. W wypadku kadru kwadratowego punkty mocne znajdują się w środku zdjęcia.

3. Spirala Fibonacciego

Spirala Fibonacciego (czy inaczej złota spirala) jest pochodną reguły złotego podziału. Jej schemat wygląda tak:

Kompozycja - Spirala Fibonacciego

Spirala powstaje przez podzielenie kadru na coraz mniejsze kwadraty i poprowadzeniu przez nie fragmentów okręgu. Ze względu na trudny do wyobrażenia w warunkach polowych kształt, wykorzystywana do przycinania zdjęć w programach graficznych, które wspierają kadrowanie przy jej pomocy (np. Adobe Photoshop Lightroom).

Kamienice, latarnia skomponowane wg. spirali FibonacciegoAutor: Wicher

Zasada ta bywa szczególnie przydatna przy fotografowaniu półkolistych sklepień, krętych korytarzy, czy tuneli.

4. Linie w kształcie listery „S”

W wypadku tego rodzaju kompozycji posłużę się tylko przykładem. Chodzi o wszelkie linie biegnące zygzakiem z dołu kadru w jego głąb. Takie kadry występują najczęściej w wypadku wijących się dróg i rzek. W naturalny sposób wciągają one oko obserwatora do wnętrza obserwowanej sceny.

Kazimierz Dolny. Droga w kształcie litery "S"Autor: Wicher

Jeszcze inne zasady kompozycji

Zasad kompozycji można wyróżnić jeszcze więcej. Jak np. potrójna przekątna, czy po prostu przekątne przecinające się:

Kompozycja - Potrójna przekątna

Kompozycja - Przekątne przecinające się

Jednak te dwie są na tyle proste, że służą w zasadzie jednemu – porządkowi w kadrze.

Czy tego się używa w praktyce?

Możesz się zastanawiać, czy podczas fotografowania jest w ogóle czas na dumanie nad takimi, nieoczywistymi, układami, czy kompozycjami? Na początku faktycznie może być trudno się skupić i pamiętać o możliwych opcjach. W miarę nabierania doświadczenia, zaczyna to jednak wchodzić w krew i kadrowanie staje się łatwiejsze i bardziej instynktowne.

Czy stosowanie tych zasad jest konieczne?

Nie. Nie jest :) Ale ich użycie przeważnie prowadzi do lepszych zdjęć. Szczególnie w przypadku początkujących fotografów. Pozwala się szybciej nauczyć i zrozumieć dlaczego dobre zdjęcia są dobre, a kiepskie nie. Pokazują jakie są związki i relacje pomiędzy obiektami na zdjęciu.

A kiedy poznasz dobrze te zasady, wówczas będziesz mógł przystąpić do bardziej świadomego łamania ich :)

Jak działa pomiar światła w aparacie

Czy wiesz jak działa pomiar światła w aparacie? Dlaczego śnieg na zdjęciach wychodzi szary, a nie biały? Jak temu zaradzić?

Aparaty wyręczają nas dzisiaj w ustawianiu ekspozycji. To wielka wygoda, jednak czasem trzeba kamerze pomóc. Żeby to zrobić, trzeba najpierw dowiedzieć się jak aparat ustawia światło. Na prostym przykładzie.

Dlaczego aparat musi zmierzyć światło?

Ponieważ jasność fotografowanych obiektów waha się w ogromnych granicach. Między zacienionym wnętrzem, a miejscem nasłonecznionym i ośnieżonym potrafi występować różnica jasności rzędu setek razy! (nie mylić z EV)

Sensor aparatu (matryca, kiedyś film) jest czuły na światło w wąskim zakresie. Oznacza to, że ilość światła padająca na matrycę musi być starannie odmierzona. I to w taki sposób, aby ciemne partie fotografowanych obiektów trafiły w dolny zakres czułości aparatu, a jasne w górny.

Jak aparat mierzy światło?

Pomiar matrycowy (uśredniony dla całej klatki)

Aparat  mierząc światło stara się wyważyć jasność zdjęcia tak, aby było ono „dobre”, czyli średnio jasne :) Wzorcem takiej średniej jasności jest karta Kodaka o zaczernieniu 18%, ale to jest informacja dla purystów ;)

Problemy pojawiają się w momencie, kiedy duża część kadru jest zajmowana przez bardzo jasny lub bardzo ciemny obiekt. Często też aparat błędnie odczytuje sytuację gdy fotografujemy wieczorem. Prawdopodobnie znasz tą sytuację, kiedy robisz zdjęcie o zmierzchu, jest już szaro, a na fotografii jest jasno jakby w dzień. Przyczyną jest uśrednianie – aparat naświetlił tak, żeby było dobrze.

Mierząc światło, kamera nie wie, czy to co jest przed obiektywem to biały śnieg, czy czarny samochód. Słoneczna plaża, czy wieczór przy świecach. Jest w stanie sprawdzić tylko ilość wpadającego światła i tak dobrać parametry ekspozycji (czas, czułość, przesłonę), aby matryca była oświetlona optymalnie.

Można to łatwo zaobserwować fotografując jednorodny obiekt:


Biała ściana. Autor: Wicher


Bok czarnobrązowego regału. Autor: Wicher

W obu wypadkach aparat „pomylił się”, starając się uzyskać średnią jasność, i dlatego na zdjęciach kolor wyszedł mniej więcej szary.

Aparat dużo lepiej radzi sobie w sytuacji, kiedy w kadrze jest zarówno ściana, jak i regał:

W tym wypadku aparat również uśrednił pomiar, ale dzięki temu,
że na zdjęciu jest obiekt jasny i ciemny, to obydwa „trafiły” we właściwe
miejsca: białe jest białe, a czarne jest czarne (powiedzmy). Autor: Wicher

W wypadku bardziej typowego zdjęcia aparat ma nieco więcej informacji, obszarów jasnych i ciemnych  i przeważnie potrafi oddać odpowiednio oświetlenie. Szczególnie kiedy fotografujemy w dzień:

Punktowy pomiar światła

Punktowy pomiar światła, działa tak samo… tylko,  że w jednym punkcie. Aparat mierzy światło w wybranym punkcie – centrum kadru lub punkt ustawiania ostrości – i traktuje go jako średnio jasny. Jednocześnie zupełnie ignoruje obszary oddalone od tego punktu, co może spowodować, że będą bardzo jasne lub ciemne.

Taka metoda pomiaru daje spore możliwości. Głównie dlatego, że nie musimy znajdować się blisko obiektu, dla którego chcemy ustawić jasność. Pozwala to na ustawienie jasności pod określony element kadru. Z tego samego powodu jest to metoda trudniejsza w stosowaniu. Przy jej stosowaniu łatwo się zapomnieć i jako punkt odniesienia dla światła użyć tego na co ustawiamy ostrość, a nie tego, co ma przeciętną jasność. Często zdarza się w takiej sytuacji, że zdjęcia wychodzą prześwietlone lub niedoświetlone. Dobrzy przykład jest w poście o dodatkowej lampie błyskowej, gdzie we wszystkich zdjęciach używałem punktowego pomiaru światła ustawionego na białą metkę wina.

Kompensacja ekspozycji

Kompensacja ekspozycji jest sposobem na powiedzenie aparatowi: pomyliłeś się! Chcę, żeby zdjęcie było jaśniejsze (lub ciemniejsze).

Ciemniejsze będzie jak ustawimy ujemną wartość ekspozycji (np. -1 EV):

Jaśniejsze jak dodamy np. 0,5 EV:

Drugi przykład. Mroźny poranek (teraz nie ma innych :P), mgła w powietrzu rozprasza oślepiające promienie nisko świecącego słońca, a zdjęcie wychodzi szaro:

Druga próba. Kompensacja ekspozycji ustawiona na +1,7 EV (1 i 2/3). Efekt dużo lepszy – widać, że było jasno i oślepiająco:

Optymalną wartość dobieramy metodą prób i błędów. Najistotniejsze to zapamiętać, że kompensacja ekspozycji mówi aparatowi, że chcemy aby zdjęcie było jaśniejsze albo ciemniejsze, niż on sobie zmierzył.

2 tricki „przyspieszające” aparat

Jakiś czas temu pisałem o 6 składnikach szybkości aparatu. W nieustającym trudzie o ułatwianie Wam (i sobie) fotograficznego życia, daję Wam dzisiaj dwa proste tricki przyspieszające pracę z aparatem. Obydwa dotyczą posiadaczy lustrzanek.

1. Nie wyłączaj aparatu

Jak wiele razy zdarzyło ci się podnieść aparat do oka i stwierdzić, że jest wyłączony…? W ilu takich sytuacjach straciłeś ciekawe ujęcie?

Ja przez przypadek włożyłem kiedyś włączony aparat (Nikona D80) do szuflady na dwa tygodnie. Po tym czasie ze zdziwieniem stwierdziłem, ze stan baterii w ogóle się nie zmniejszył! Wiem, że podobnie jest z innymi modelami Nikonów oraz lustrzankami innych producentów.

Tak więc ilekroć jesteś w sytuacji, kiedy jest szansa na fotografowanie, zabierasz lustrzankę ze sobą – nie wyłączaj jej! Nawet odwieszając na ramię, odkładając do plecaka, czy na półkę. Szkoda okazji!

2. Wyrzuć dekielek obiektywu

Może nie od razu do śmieci, ale najlepiej schowaj go głęboko w szufladzie i już więcej nie wyjmuj! Ta sama historia co w poprzednim punkcie. Ile razy zdarzyło ci się podnieść do twarzy aparat z zasłoniętym obiektywem?

Aby chronić obiektyw kup filtr UV lub Skylight, nakręć go na obiektyw i nie zdejmuj. Twojemu obiektywowi da taką samą ochronę jak dekiel, nie pogorszy jakości zdjęć, a z pewnością uratuje mnóstwo okazji zdjęciowych!

* – zdjęcie w nagłówku pochodzi z serwisu sxc.hu

Rób mniej zdjęć

Rób mniej zdjęć, a wyjdzie to im na dobre! Era cyfrowa uwolniła nas od kosztu kliszy fotograficznej i odbitek. Samo „zrobienie” zdjęcia nic nie kosztuje. I dlatego strzelamy fotki w ogromnych ilościach w nadziei, że „coś się wybierze”. A to nie tak…

W czasach kliszy

Kiedyś bywało tak, że jadąc na wakacje zabierałem 4 klisze po 36 zdjęć i przywoziłem z wyjazdu 10 przyzwoitych fotografii, a 3 naprawdę niezłe. Bo wiedziałem, ze mam ograniczenie ilościowe, że zostało mi już X klatek i nad każdym zdjęciem się zastanawiałem. Mierzyłem, komponowałem, zmieniałem miejsce i sposób ujęcia tematu. Naciskałem spust wtedy, kiedy wiedziałem, że już wszystko gra i zdjęcie będzie możliwie dobre.

Jeszcze lepsze rezultaty osiągają fotografujący aparatami średnioformatowymi, kiedy wiedzą, że mają do dyspozycji np. tylko 10 klatek.

W czasach cyfry

Kiedy przesiadłem się na aparat cyfrowy zacząłem strzelać na potęgę. Z jednego spaceru potrafiłem przynieść 300 zdjęć, z czego ciężko było wybrać cokolwiek. Nawet jeśli zdarzyły się jakieś przyzwoite ujęcia, to ciężko je z takiej masy fotografii wyłowić. Zdarzały mi się takie serie jak poniższa tylko, że kilkakrotnie dłuższe:

Nie wspominając o tym jak wiele czasu zajmuje selekcja i kasowanie takiej ilości zdjęć. Ciągłe porównywanie jednego z drugim, zastanawianie się które jest lepsze i kasowanie z ciężkim sercem knotów, które jednak niosą jakiś ładunek emocjonalny lub informację, która „może się przydać”. Efektem tego jest 14 000 zdjęć zalegających na moim dysku, z których większość to gnioty, których nie mam czasu posortować.

Co można zrobić?

Jeśli masz podobne problemy, to spróbuj robić mniej zdjęć. Ustal sobie limit – np. 10 zdjęć w jednej sesji i ani jednego więcej. Zobaczysz, że będą lepsze, a Ty będziesz miał więcej czasu! W dodatku zaoszczędzisz na przechowywaniu i kopiach zapasowych.

3 sposoby na backup zdjęć

W poprzednim poście straszyłem tym, że na nasze cyfrowe zdjęcia czyha mnóstwo zagrożeń. Teraz opiszę jak można się przed nimi zabezpieczyć. Podstawowym sposobem jest posiadanie przynajmniej dwóch kopii wszystkich zdjęć. Koniecznie na dwóch różnych dyskach (nośnikach). Ideałem byłoby przechowywać zdjęcia w dwóch różnych lokalizacjach geograficznych.

Ten wpis jest kontynuacją postu „Prawdziwi twardziele backup’ów nie robią…

3 sposoby zabezpieczania zdjęć

Dla porównania kosztów poszczególnych wariantów będę opisywał swój przypadek, czyli ok. 14 000 zdjęć zajmujących jakieś 40 gigabajtów (GB) miejsca.

1. Zewnętrzny dysk

Stosunkowo najprostsze i jedno z tańszych rozwiązań. Obojętnie z jakiego komputera korzystamy możemy do niego dokupić zewnętrzny dysk podłączany przez USB. Ja używam dysku Seagate, który jest dostarczany z prostym oprogramowaniem do tworzenia kopii zapasowych. Ustawiłem je sobie tak, że raz na tydzień, kiedy komputer wykryje podłączenie dysku, automatycznie kopiuje nowe lub zmienione pliki ze wskazanych katalogów.

Koszt: 195 zł. Tyle kosztuje najtańszy markowy dysk na Ceneo (Samsung 160GB).

Zalety: niska cena, wygoda i prostota wykonywania kopii zapasowych.
Wady: nie zabezpiecza przed wirusami, kradzieżą, pożarem, zalaniem (jeśli komputer i dysk są przechowywane w jednym miejscu).

2. Nagrywanie na płyty BluRay lub DVD

Metoda dosyć podobna do korzystania z zewnętrznego dysku, różniąca się od niej tym, że kopia zapasowa na płytach nie wykonuje się automatycznie. Jej wykonanie jest o wiele bardziej czasochłonne, bo wymaga ręcznego rozpoczęcia procesu, zmieniania płyt, czyszczenia starych, etc. A i same płyty mają ograniczoną żywotność. Nawet poprawnie przechowywana płyta DVD po kilku latach często nie daje się odczytać. Zaletą natomiast jest ochrona przed wirusami, ponieważ płyty można nagrać tak, żeby nie dało się ich później modyfikować.

Koszt (Blu Ray): 1120 zł = 900zł najtańsza zewnętrzna nagrywarka Blu-Ray + 219zł zestaw 5 płyt Blu Ray wielokrotnego zapisu (po 2 płyty 25GB na jeden backup i jedna w zapasie).

Koszt (DVD): 212 zł = 161 zł najtańsza zewnętrzna nagrywarka Lite On + 51 zł zestaw 25 płyt DVD+RW wielokrotnego zapisu (10 płyt na 1 bakcup i 5 płyt w zapasie)

Zalety: niska cena (DVD), ochrona przed wirusami.
Wady: wysoka cena (Blu Ray), czasochłonny proces wykonywania kopii zapasowych, brak ochrony przed kradzieżą, pożarem, zalaniem, dodatkowe ryzyko porysowania płyt.

3. Kopia w internecie

W internecie dostępne są usługi wirtualnych dysków, pozwalające na tworzenie kopii zapasowych przez sieć. Ich najmocniejszą stroną jest odległość geograficzna naszej kopii zapasowej – to ją uodparnia na klęski żywiołowe i wszystko co zagraża naszemu domowi. Przykładem takiej usługi jest SmugMug.com, który jest dedykowany fotografom i poza bezpiecznym przechowywaniem zdjęć pozwala na tworzenie efektownych galerii i korzystanie z wielu usług dodatkowych.

Jedna uwaga – w wypadku usług sieciowych bardzo ważne jest, aby firma, która ją oferuje była solidna i usługa nie zniknęła z dnia na dzień z sieci. Druga uwaga – darmowe galerie zdjęć nie są kopią zapasową! Konta potrafią być kasowane bez ostrzeżenia, a do tego często zdjęcia są przechowywane w niepełnej rozdzielczości. No i mają ograniczoną pojemność.

Koszt (roczny): 300 zł. Cena w SmugMug za przechowanie 1GB danych przez 1 miesiąc to 22 centy, a więc: 0,22$ * 40GB * 12 miesięcy * 2,84 zł/$ = 299,90.

Zalety: ochrona przed większością możliwych zagrożeń
Wady: cena rośnie z czasem i ilością zdjęć, konieczność posiadania przyzwoitego łącza internetowego, ryzyko niesolidności dostawcy.

Co wybrać?

Ze względu na poziom ochrony najlepszą opcją wydaje się kopia w internecie. Natomiast jej cena będzie rosnąć z czasem. Dysk wystarczy nam prawdopodobnie na 2-3 lata przy stałym koszcie, natomiast cena kopii w internecie wzrośnie w tym czasie ok. 3 krotnie dobijając do tysiąca złotych. Dlatego wg. mnie najlepszy jest wariant kombinowany – kopia wszystkich zdjęć na dodatkowym dysku i ok 10% najlepszych zdjęć w internecie, bo jednak większość z tych 14 tysięcy moich zdjęć nie jest szczególnie wartościowa (delikatnie mówiąc). Oczywiście jest tu milczące założenie o tym, że zdjęcia mamy ocenione i posortowane, o czym napiszę niebawem.

Zalety:

Prawdziwi twardziele backup’ów nie robią…

…a później płaczą. „Backupów”, czyli kopii zapasowych. Tak mówi stare porzekadło informatyków. Dyski komputerowe się psują. Każdy się w końcu zepsuje – to kwestia czasu i sposobu eksploatacji. Felerne egzemplarze potrafią się zepsuć nawet krótko po zakupie. Upuszczone – natychmiast po zderzeniu z ziemią… Zastanów się, w ilu miejscach przechowujesz swoje zdjęcia?

Era cyfrowa

Zdjęcia z cyfrówki są bardzo wygodne: nie zajmują miejsca, nie starzeją się, można je przesłać e-mailem do znajomych i rodziny. Era cyfrowa dała nam wiele nowych możliwości, ale także przynajmniej jedno istotne zagrożenie – utraty cennych fotografii.

Poniższe rozważania w równym stopniu dotyczą wszystkich niepowtarzalnych dokumentów zgromadzonych na komputerze (np. prace magisterskie, książka, którą piszemy). Słowem wszystko, czego nie możemy ściągnąć z internetu.

Rodzaje zagrożeń

1. Awaria dysku

Może ona nastąpić na skutek upadku laptopa/dysku na ziemię, zalania komputera piciem, przepięcia w sieci elektrycznej lub zwyczajnie ze względu na pechowy egzemplarz. Przeważnie następuje bez ostrzeżenia. W optymistycznym przypadku narażamy się na bardzo drogą naprawę i odzyskiwanie danych. W pesymistycznym bezpowrotnie tracimy wszystkie dane – w tym zdjęcia – zgromadzone na dysku.

Prawdopodobieństwo wystąpienia: Stosunkowo duże. Ja znam osoby, którym zepsuł się dysk. Jeden zepsuty mam nawet w szufladzie…

2. Wirusy komputerowe, błędy w oprogramowaniu, błędy użytkowników

Większość wirusów komputerowych nie szkodzi wprost naszemu komputerowi. Jednak spora ich część zawiera funkcje destrukcyjne, które często polegają na skasowaniu zawartości dysku.

Jeśli chodzi o błędy w oprogramowaniu, to sam kiedyś padłem ofiarą błędu w Google Picasa. W czasie importu zdjęć z aparatu skończyło się miejsce na dysku, więc program import zakończył ale bez żadnej informacji o tym, że coś poszło nie tak. Przekonany o tym, że zdjęcia są już na komputerze wykasowałem wszystko z aparatu. Dopiero później przekonałem się, że część fotografii się nie zmieściła się na komputerze…

Prawdopodobieństwo wystąpienia: Hmm… Wirusy komputerowe występują dość powszechnie. Np. Panda Security twierdzi, że w tej chwili w Polsce zainfekowanych jest ok. 8 % komputerów. Z drugiej strony – nie znam nikogo, kto straciłby dane z powodu wirusa komputerowego. Ofiarą błędu oprogramowania padłem osobiście. No i zdarzyło mi się odzyskiwać dane z dysku, który sam przypadkowo zepsułem ;)

3. Wypadki losowe i katastrofy

Kradzież, pożar, powódź. Huragany na szczęście w Polsce zbyt często nie występują. Na razie… :)

Pożar i powódź to zjawiska ekstremalne, które zdarzają się rzadko, ale zabierają wszystko. Natomiast ryzyko kradzieży zależy od wielu czynników – tego, czy komputer trzymamy zawsze w domu, czy nosimy po mieście, etc. Natrafiłem w sieci na statystykę mówiącą, że co 10 laptop pada łupem złodziei. Z kolei ryzyko kradzieży z domu zależy w sporym stopniu od miejsca, w którym mieszkamy.

Prawdopodobieństwo wystąpienia: Dość duże, szczególnie, jeśli chodzi o kradzież. W przypadku włamania do domu sprzęt elektroniczny ginie w pierwszej kolejności.

Dobra, dość tego straszenia – zachowuję się jak firma ubezpieczeniowa ;)  W następnym poście opisuję możliwe środki zaradcze.

6 składników szybkości aparatu

Często zdarza się, że utożsamiamy prędkość aparatu z tym ile klatek na sekundę może on wykonać. A to tylko jeden z wielu czynników wpływających na jego szybkość. Poniżej znajduje się 6 takich składników szybkości aparatu.

0. Czas w jakim zdołamy wyjąć aparat z pokrowca/torby/plecaka :)

Powiedzmy, że ten punkt się nie liczy, bo jest niezależny od aparatu. Ale zaplątawszy się w suwaki i paski toreb możemy stracić niejedno cenne ujęcie.

1. Prędkość włączania

W zależności od rodzaju aparatu waha się od kilkuset milisekund (np. 0,18 sekundy dla Nikona D80) do paru sekund w przypadku kompaktów (przeciętnie od 2 do 4 sekund). Aparaty kompaktowe wypadają tak kiepsko ponieważ po włączeniu muszą rozsunąć obiektyw.

2. Jasność obiektywu

Zawodowcy o jasnych obiektywach mówią, ze są one szybkie. A to dlatego, że jasny obiektyw wpuszczając dużo światła pozwala na zastosowanie krótszego czasu otwarcia migawki.

3. Szybkość autofocus’a (ostrzenia)

Pięta achillesowa aparatów kompaktowych i duża przewaga lustrzanek. Wynika to z zupełnie innego sposobu działania systemu automatycznego ostrzenia w obu rodzajach aparatów. Każdy aparat szybciej ustawia ostrość kiedy jest jasno. Jednak lustrzanki mają tu ogromną przewagę i potrafią ustawić ostrość w ułamku sekundy, podczas gdy kompaktom zajmuje to często ponad sekundę.

4. Opóźnienie migawki (shutter lag)

Jest to czas, jaki mija od wciśnięcia spustu migawki do momentu faktycznego jej otwarcia i wykonania zdjęcia. Ten czynnik nie wpływa tak bardzo na szybkość wykonania zdjęcia, bo czasy mieszczą się w przedziale od kilku setnych sekundy do jednej dziesiątej sekundy. Wpływa to natomiast na responsywność aparatu i nasze odczucie jego szybkości i sprawności. Zestawienie czasów włączania aparatów i opóźnień migawek można znaleźć na stronie impulseadventure.com (po angielsku, głównie starsze aparaty).

5. Ilość klatek na sekundę

Czyli cecha, którą najczęściej utożsamiamy z prędkością aparatu. Ilość klatek na sekundę, którą producenci podają w specyfikacji aparatu, często bywa trudna do osiągnięcia, bo zależy od szybkości autofocus’a i karty pamięci.

6. Szybkość karty pamięci

W większości wypadków prędkość karty nie ma większego znaczenia, ale jeśli aparat jest naprawdę szybki i nie ma dobranej odpowiedniej karty pamięci, wówczas ona może być wąskim gardłem i będzie ograniczać długość serii zdjęć, jaką możemy wykonać za jednym razem.

Kiedy szybkość aparatu ma znaczenie?

Najistotniejsze składniki prędkości aparatu w praktyce to czas jego włączania i czas ostrzenia. Pierwsza odpowiada sytuacji, kiedy sięgamy szybko po aparat i nie musimy czekać aż on się „przygotuje”, tylko od razu możemy fotografować. Druga, przydatna jest, kiedy fotografujemy szybko poruszające się obiekty – tak jak małe dzieci. Mamy wtedy większą szansę na sfotografowanie tego, co próbujemy, a nie np. brzdąca, który już jest poza kadrem.

Duża ilość klatek na sekundę przydatna jest głównie fotoreporterom, którzy nie mogą sobie pozwolić na utratę cennego ujęcia: grymasu twarzy polityka, czy uśmiechu gwiazdy. W codziennym użyciu byłaby to cecha raczej problematyczna, niż przydatna, bo szybkie aparaty, robiąc dużo zdjęć, generują duże ilości danych. Potem potrzebne jest zarówno miejsce na ich składowanie, jak również czas na selekcję zdjęć.

0.18